Andrzej Kalina - Moja POLSKA podróż
Wystawa Andrzeja Kaliny łączy w sobie dwa ważne komponenty „stygmatyzujące” całą jego twórczość. Z jednej strony nawiązuje do tzw. sztuki zaangażowanej czy specyficznego ekspresjonizmu społecznego uprawianego przez autora od czasów studiów, z drugiej - do rzeczywistej i symbolicznej jego podróży przez życie.
Ekspozycja ma charaktery retrospektywny, prezentowany jest przekrój prac od lat 80. XX wieku po współczesne, z całego - prawie 37. lat - dorobku artysty. To zarówno grafiki wykonane w tradycyjnych technikach (akwaforty, akwatinty, linoryty), jak i te naznaczone metaforyczną wymową, odbijane na nietrwałych bądź półprzezroczystych, nieartystycznych materiałach - fizelinie, gazie, folii, czy zrealizowane w gipsie. Prezentowane są także instalacje i obiekty graficzne oraz najnowsze - grafiki komputerowe (nieraz łączone z linorytem). Już tradycyjnie wystawa została zaaranżowana w formie swoistego „Gesamtkunstwerku” - dzieła totalnego. Można powiedzieć, że ma też nomadyczny charakter - poza Białymstokiem została pokazana w Lublinie.
Prezentacja obejmuje prace z kilkudziesięciu cykli - od najwcześniejszych, powstałych po dyplomie (czyli po roku 1980), których tematyka nierozerwalnie łączy się z ówczesną sytuacją w Polsce, po najnowsze z 2014 roku. Grafiki z pierwszych tworzonych po studiach cykli jak Ślad (1980, dedykowany ludziom Solidarności), Wieża Babel (1982-1987) napiętnowane są odniesieniami społecznymi, politycznymi oraz egzystencjalnymi. Wyrażają protest przeciwko uprzedmiotowieniu człowieka, są wołaniem o poszanowanie jego wolności. Częstym ich bohaterem jest odrażająca, krogulcza postać w mundurze (obraz wynaturzenia człowieka) albo Stańczyk - swoiste alter ego autora, obserwator i komentator absurdalnych sytuacji. Lata 80. zamykają prace Czerwone i czarne oczy czy serie powstałe po Okrągłym Stole: Mówię, więc jestem oraz Zlepy, będące wyrazem rozczarowania przemianami w Polsce po 1989 roku. W konsekwencji, w cyklu z lat 90. Pejzaż wewnętrzny (1994-1997) pojawią się ludzie w maskach, anonimowi, niezadowoleni, zrezygnowani.
Ważne dla budowania przestrzeni wystawy są instalacje graficzne, w których autor stosuje poszerzone formy twórczego zapisu (m.in. technikę przez siebie wynalezioną - gipsografię, odbitki na foliach bąbelkowych czy zaanektowane, gotowe, nieartystyczne materiały, z których powstają obiekty przestrzenne), przekraczając granice klasycznego wystawiennictwa. W trzech przestrzeniach zaaranżowane zostały trzy instalacje: Pamięć nawiązująca do momentów kształtowania się osobowości i tożsamości autora (z wykorzystaniem prac z dawnych cykli, m.in. drewnianego konika czy gipsografii); instalacja ? (2007) w formie podświetlanego, „witrażowego” sześcianu, z wizerunkami postaci, które wpłynęły na kształtowanie się twórczej postawy autora (Picasso), bądź tymi, do których Kalina chętnie się odwołuje (Stańczyk). I ostatnia instalacja odnosząca się do obecnej sytuacji - Pamięć i tożsamość. Poduszka z flagą UE oraz jedną białą gwiazdą (wyraz docenienia dobrodziejstw Unii, ale też potrzeby poszanowania naszej narodowej tożsamości, kultury, religii, tradycji).
Licznie reprezentowane są również prace z końca lat 90. aż po współczesne, wykonane w formie albo przestrzennych realizacji (obiekty graficzne, np. Kim jesteśmy?) bądź grafik w technikach mieszanych (np. grafika komputerowa z linorytem). Obok odniesień społeczno-politycznych, poruszane są w nich też tematy bardziej uniwersalne jak: przemijanie, poszukiwanie sensu istnienia czy swojego miejsca w świecie.
Przejmujące są np. grafiki z cyklu Przenikanie (2002). Wykonane w formie barwnych kolaży, obrazują świat, który po rozpadzie Kalina klei na nowo. Wraca do dawnych przeżyć, uczuć, zapisów. Fragmenty próbuje ze sobą łączyć, nawarstwiać, tworząc nową jakość, tyle że okrojoną przez zacieranie pamięci. Na osobisty dekalog autora, obiekt Podróż (2012), składa się 10 lnianych woreczków w walizce. Niezależnie, gdzie artysta przebywa, zawsze pozostaje tym samym, ukształtowanym człowiekiem, z niezmiennymi zasadami moralnymi.
Osobiste odniesienia mają też prace z cyklu Przemijanie (2012) czy najnowsze grafiki dedykowane mamie (2014) z jej zmultiplikowanym portretem zamkniętym w linorytowych kręgach.
Pomimo coraz częstszego zagłębiania się w problematykę bardziej uniwersalną Kalina wciąż jest bardzo wyczulony na aktualny kontekst historyczny czy społeczno-polityczny. W grafikach z 2014 roku powracają niewygodne tematy z naszej historii Żołnierze wyklęci z niewyraźnymi sylwetkami postaci w mundurach, ukazanymi przez pryzmat krat oraz białych plam. Element zacierania w pamięci, zapominania nosi w sobie też kolejny cykl, Wypędzeni (2013/2014) dedykowany zesłańcom na Sybir.
Wystawa odsłania całą specyficzną ikonografię (skrótową formę znaku, gestu, symbolu, np. flaga, krzyż, znak Viktorii, chleb, sznury, kajdany, czerwona mucha, orzełek w koronie), którą Kalina posługuje się od prawie trzech lat. Także charakterystyczne środki, po które niejednokrotnie sięga, jak: groteska, przerysowanie, deformacja, metafora, próbując nimi dookreślić ducha współczesności, kondycję psychiczną i moralną człowieka, wyrazić dramaty i szczęścia Polaka. To, że w pracach zawsze bardzo istotna jest treść oraz zespolona z nią, odpowiednio dobrana dla jej uwypuklenia, forma. Wykorzystywany materiał nasuwa skojarzenia: gips mówi o kruchości i przemijaniu, PVC o zadeptywaniu autorytetów, folia - o transparentności ideałów, deformacji i ulotności. Nieprzypadkowe jest również użycie barw i kolorów naznaczonych symboliczną wymową (biel, czerwień, błękit).
Pomimo wypowiedzi zapisanych w bardzo różnorodnych mediach, poruszania przez autora bardzo szerokiego wachlarza tematów i problemów prezentacja jest niezwykle spójna. Przybliża ważne dla autora momenty kształtowania się jego tożsamości i postawy artystycznej. Czytamy z niej jak z księgi - artystyczny i duchowy klimat, który towarzyszył Kalinie na różnych etapach życia i twórczości - atmosferę domu rodzinnego, z którego wyniósł wychowanie w duchu wartości patriotycznych, narodowych, prawdy, poszanowania polskiej historii; wspomnienie czasu studiów; ważne osobowości i autorytety zarówno profesorów, brata Jerzego, jak i twórców sztuk pięknych, filmu, teatru; nurtujące twórcę współcześnie problemy czy bolączki.
Zarówno kameralne grafiki, jak i monumentalne instalacje czy obiekty graficzne Andrzeja Kaliny, prace „zaangażowane“ i i te bardziej prywatne, są śladami jego niezwykle szczerych, emocjonalnych, bezkompromisowych artystycznych wypowiedzi, raz podszytych ironią, innym razem wzruszeniem czy humorem. To swoiste katharsis autora jest też wartościowym źródłem licznych emocji i wzruszeń dla widza.
Magdalena Durda-Dmitruk
Patronat Honorowy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotra Glińskiego
Powrót

