Anioł i Syn - 30 lat dialogu Stanisława i Stanisława Ignacego Witkiewiczów

16 maja - 15 listopada 2015


Jeden z górali, Jędrek Ślimak, powiedział Stanisławowi Witkiewiczowi: Ten Was Staś to bedzie mędrsy jako Wy!, a Sabała dodał: Musi cosik z tego bedzie. Bez cienia wątpliwości można przyjąć, że Witkacy - artysta o tak wielkim formacie - swój geniusz w znacznej mierze zawdzięczał ojcu. Między innymi o tym opowiada wystawa w Muzeum Tatrzańskim, której kuratorem jest znany witkacolog Stefan Okołowicz.

W 2015 roku przypada podwójna rocznica związana ze znaną rodziną Witkiewiczów. Mija 100 lat od śmierci Stanisława Witkiewicza ojca (1851-1915), malarza, krytyka, autora wielu monografii znanych malarzy, twórcy stylu zakopiańskiego, oraz 130 lat od narodzin jego syna, Stanisława Ignacego Witkiewicza - Witkacego (1885-1939).

Wystawa ta jest najważniejszym wydarzeniem organizowanym w ramach obchodów Roku Witkiewiczów. Jej tematem jest trzydziestoletnie współistnienie ojca i syna, koegzystencja nie tylko w aspekcie codziennego życia rodzinnego czy istotnych spraw życiowych Stanisława Ignacego, lecz dotycząca szczególnie jego rozwoju duchowego i artystycznego. Przybrała ona formę bezprecedensowego dialogu dwóch artystów połączonych silnymi więzami uczuciowymi. Świadectwem tego jest korespondencja, którą wymieniali oraz notatki, dedykacje i fotografie. Obok tradycyjnie eksponowanych obrazów i zdjęć ważną część wystawy stanowią instalacje multimedialne.

Ten niezwykły - twórczy i szczery dialog ojca i syna, przyczynił się do ukształtowania osobowości oraz artystycznego ukierunkowania jednego z najwybitniejszych i najciekawszych twórców polskich XX wieku, jakim okazał się Stanisław Ignacy Witkiewicz - Witkacy.
Mądrość ojca sprzyjała szczeremu i wolnemu od wszelkich nacisków przepracowaniu przez syna nurtujących go zagadnień natury egzystencjalnej czy dylematów psychofizycznych. Wymiana poglądów w formie wzajemnych memoriałów, jak je nazywali, dotyczyła m. in. skomplikowanego i burzliwego, lecz barwnego zarazem procesu dojrzewania Stanisława Ignacego. Jednak zbyt często ojcu i synowi bezzasadnie przypisuje się zantagonizowanie czy odczytuje się ich dialog jako „ostre spięcie dwóch światopoglądów“. Jest to nieprawdziwe zawężenie tematu. Różnice zdań między nimi wynikały z oczywistych przyczyn: odmiennych predyspozycji psychicznych, temperamentu, dystansu pokoleń, a także z niedojrzałości syna. Nic też odkrywczego w tym, że synowie buntują się przeciw ojcom, bo, jak pisał Albert Camus: Aby istnieć, człowiek musi się buntować.
Nie należy pomijać nic z ich dialogu, czy nawet sporu, lecz najciekawsze i najcenniejsze jest nie to, co ich dzieliło, a to, co ich łączyło, do czego obydwaj doszli w wielu zasadniczych kwestiach. Duchowa więź między nimi nie została nigdy naruszona. Przez wszystkie lata manifestowała się odwzajemnianymi uczuciami, podziwem i szacunkiem, umożliwiała twórczą,  rzeczową, bezkompromisową dyskusję, a przy tym wzajemne zrozumienie i tolerancję. Skorzystali na tym obydwaj.
Dlatego po latach Witkacy mógł napisać odnośnie teorii Czystej Formy: ...już w 1902 roku jako szesnastolatek wykoncypowałem zasadnicze podstawy teorii tej w dyskusjach z moim Ojcem, który był przedstawicielem realizmu w malarstwie, mimo że pod koniec życia o tyle zmodyfikował swe poglądy, że konsekwentnie rozwinięte dalej musiałyby go zaprowadzić do uznania Czystej Formy jako takiej.
Wcześniej, podczas podróży do tropików, dwudziestodziewięcioletni Witkacy zakończył list do ojca z dnia 29 czerwca 1914 roku jak większość listów z poprzednich lat: Całuję Tatę, Mój Najdroższy Tato, i dodał: Bronio [Malinowski] przesyła Tacie wyrazy czci i całuje serdecznie.

 

Kurator - Stefan Okołowicz




Powrót