Anna Beata Bohdziewicz - Fotodziennik czyli piosenka na końcu świata

06 czerwca - 07 lipca 2009


FOTODZIENNIK CZYLI PIOSENKA O KOŃCU ŚWIATA
Wystawę otworzy Henryk Wujec
Podczas wernisażu recital Jacka Kleyffa

Na wystawie można obejrzeć 28 zdjęć z FOTODZIENNIKA, unikalnej kroniki, którą Anna Beata Bohdziewicz prowadzi od lat. Zdjęcia zrobione w 1989 roku przypominają nie tylko główne wydarzenia, ale także atmosferę i życie codzienne tego przełomowego w historii Polski roku. Co odróżnia relację Bohdziewicz od innych? To spojrzenie prywatne opatrzone osobistymi, często ironicznymi komentarzami autorki, pomieszanie prywatności z życiem publicznym i politycznym. Taka perspektywa sprawia, że z łatwością możemy relację artystki uznać za naszą własną.

Dziś widać też wyraźnie, że jest to pierwszy fotoblog, powstały na długo przed erą pecetów i Internetu. Zdumiewa wytrwałość i konsekwencja Bohdziewicz, która od 27 lat kontynuuje swój zapis w niezmienionej formie, nie poddając się nowym prądom i modom w sztuce, swobodnie dostosowując się do zmian technik zapisu fotograficznego, nie szukając popularności w mediach. W latach 80-tych ubiegłego wieku FOTODZIENNIK był przede wszystkim walką autorki z kłamstwem partyjnej propagandy (i z cenzurą, ostro ingerującą w jej wystawy), miał charakter wybitnie polityczny. Obecnie jest to raczej zbiór notatek i refleksji o zglobalizowanym świecie �post�, w jakim żyjemy. FOTODZIENNIK liczy już ponad 6000 stron.

Barbara Kosińska pisała kiedyś: �zbyt mało poświęca się uwagi specyfice formy FOTODZIENNIKA, tyleż interesującej co ważnej: podpisując swoje zdjęcia krótkimi komentarzami autorka konstruuje określone struktury wizualno-werbalne, w których obraz wchodzi w szczególną relację ze słowem, tworząc nowy sens, zakreślając obszar nowych znaczeń� świadoma, że dopiero ta ich relacja, to wzajemne oddziaływanie współtworzy przesłanie zdjęcia� (katalog wystawy w Galerii �Pustej�, Katowice, rok 1995). W tym samym tekście Kosińska przytacza też słowa Johna Bergera �Wszystkie fotografie są dwuznaczne. Każda oznacza wyrwę w naszym poczuciu ciągłości, (�) tę można przezwyciężyć uzupełniając zdjęcia słowami, dzięki czemu zyskują na jednoznaczności, może nawet stają się zbyt dogmatyczne?�. Anna Bohdziewicz jest świadoma tego niebezpieczeństwa, często zarzucano jej zbyt publicystyczny charakter FOTODZIENNIKA. Ale jak mówi sama autorka, chce ona w ten sposób sprowokować widza to sformułowania własnego �podpisu do zdjęcia�, do podjęcia z nią dialogu a także do zastanowienia się, jak funkcjonują same zdjęcia, a jak z podpisem. I dodaje: - �Jestem wolnym strzelcem, to ja wybieram sobie tematy, myślę i fotografuję tak, jak chcę. Nie robię zdjęć na zamówienie, robię je dla przyszłości, dla Historii, dla Was, ale przede wszystkim dla siebie, ciągle głównie dla siebie samej ��.


Powrót