Atsushi Aizawa & Paweł Czekański - In your bones
Wystawa stanowi pierwszy etap projektu kuratorskiego 1 + 1 = 1, który dedykowany jest realizacjom artystycznym przyczyniającym się do refleksji nad tożsamością Człowieka i Natury, unikającym przy tym oczywistego dydaktyzmu. Takim, które szukając nowych sposobów ukazania wzajemnych zależności między mechanizmami właściwymi ludzkiej egzystencji oraz ogólnymi prawami przyrody, kształtują nowe sposoby myślenia przy jednoczesnym otwieraniu interesujących, artystycznych perspektyw. W ramach wystawy „In Your Bones” zagadnienia te, pozornie tylko abstrakcyjne, zostaną uczytelnione i zwizualizowane na przykładzie relacji człowiek-zwierzę (Paweł Czekański) oraz człowiek a nieożywione elementy natury (Atsushi Aizawa).
Polsko-japoński wymiar przedsięwzięcia pozwala nam odnieść się do dwóch różnych kontekstów ujmowania relacji człowiek-natura. W Polsce rolę agresora pełni najczęściej człowiek; w debacie publicznej pojawiają się tematy takie jak wycinka lasów, wyzysk zwierząt hodowlanych, problem zagrożonych gatunków, polowań czy niechęci części społeczeństwa do działań promujących etyczne postawy wobec zwierząt. W Japonii tematem dominującym pozostaje niszczycielska siła przyrody; kataklizmy naturalne występują tam na skalę i z częstotliwością zupełnie nieporównywalną z tym, czego w swojej ojczyźnie doświadczyć mogą Polacy. Katastrofy te często jednak stanowią wynik działalności człowieka lub przynajmniej są przez nią intensyfikowane.
Świadomi istnienia wielu różnic, szczególnie tych głęboko zakorzenionych kulturowo, nie chcemy się jednak na nich koncentrować ani ich analizować; pragniemy skupić się na tym, co jest naszym dobrem wspólnym. Nie możemy dłużej mówić: ten problem nas nie dotyczy, to dzieje się na drugim końcu świata. Na świecie nie ma „nas” i „ich”, i jakkolwiek banalnie to brzmi – jesteśmy my wszyscy – wszyscy ludzie ale i wszyscy mieszkańcy Ziemi, a także Ziemia sama, z jej wszystkimi elementami, które określamy mianem „nieożywionych”. Nie jesteśmy odrębni, nawet jeśli na co dzień takimi siebie postrzegamy. Dlatego wynik równania „1 + 1” stanowi w tym przypadku, paradoksalnie, Jeden. Całość.
Chcesz poznać siebie? Zacznij zbierać swoje kości.
Najpierw te ludzkie, niektóre ciągle jeszcze noszące na sobie wspomnienie mięśni. Twoich rodziców, pradziadów, wszystkich w dół genetycznego przekroju. I twoich innych wersji siebie, kości po ciałach, które wcześniej zamieszkiwałeś. Następnie te zwierzęce, ptasie, gadzie – delikatnie, tak są odległe, tak kruche, że już o nich nie pamiętasz, ani one w żaden sposób nie wybiegają ku tobie – a jednak je znajdujesz. Dalej te całkiem starte na proch, dalej już tylko pojedyncze pierwiastki. Kredowe muszle, rozsypujące się przy każdym dotknięciu – biały pył na palcach. Wdychaj te cząstki, których nie możesz już zobaczyć, tak są drobne; spróbuj nabrać ich trochę na język, a poczujesz, że smakują znajomo. To wszystko jest w twoich kościach, to wszystko są twoje kości. Widzisz? Tu pamięć genetycznego dziedziczenia spotyka się z pamięcią istnienia – popatrz więc przez prześwity swojego szkieletu na świat – na ludzi, zwierzęta, rośliny, żywioły – i pomyśl chociaż na chwilę, nawet jeśli nie uwierzysz, zaryzykuj tą myśl: jesteśmy tym samym.
Jeżeli jednak bardzo się boisz utracić swą człowieczą perspektywę, pomyśl chociaż o ludzkich przodkach jako o czymś immanentnym, czymś, co wciąż tkwi w tobie. Może w ten sposób łatwiej będzie ci zrozumieć, że wszyscy nosimy w sobie tą samą winę, że słowa „nie, nie jestem za to odpowiedzialny” to tylko drobne zmarszczki na powierzchni wody. Być może nazwiesz to grzechem pierworodnym, może powołasz się na pojęcie ogólnoludzkiej karmy. Wina w każdym przypadku będzie jednak taka sama, nazwijmy ją w skrócie Odłączeniem. Gdyby nie ono, teraz już tak bardzo w nas wrośnięte, że nawet nie wyobrażamy sobie tego, jak moglibyśmy bez niego funkcjonować – gdyby nie ono, nie niszczylibyśmy tego, co nazywamy Resztą – Światem – Naturą. Mówimy później: Natura się na nas mści. To jednak tylko my ranimy samych siebie i wszystko zatacza kolejne koła – prawa przyczyny i skutku. Jesteśmy jak rdza, której struktura przypomina otwartą, ledwie gojącą się ranę. Pojawiliśmy się w sposób naturalny i zaczęliśmy żreć, zapominając już co zżeramy – odwieczni kanibale.
Mówi się, że kiedy zdarza nam się wykroczyć poza rozumowy pozom poznania, „czujemy to w kościach”. Możliwe, że właśnie w ten sposób należałoby wspomóc się kośćmi, pamięcią kości. Rozumowo osiągnęliśmy już wiele, rozumowo potwierdziliśmy wiele intuicji, które z naszych myślących kości pochodzą. Pozwólmy więc im mówić, pozwólmy im śpiewać z głębi szpiku – zbierajmy, drążmy i zmieniajmy w instrumenty, nasze kości białe, rdzewiejące kości żelazne, kości ze śladami ścięgien i futra, kości przeszłe, kości teraźniejsze, kości, które będą wciąż rodzić nowe.
Kuratorka wystawy: Joanna Kaźmierczak
Powrót

