Codzienność

15 kwietnia - 18 maja 2008
Codzienność. Bardzo szeroki temat, podlegający nieograniczonej interpretacji. Nie krępuje twórcy, a jednocześnie pozwala wiele się o nim dowiedzieć.
Zaproszeni kilka miesięcy temu do udziału w wystawie artyści przyjęli taką propozycję tematu bardzo przychylnie. Powstały nowe, dotąd nigdzie nie prezentowane prace, w których każdy z malarzy starał się opowiedzieć nam co nurtuje go w zwykłym życiu, jaki jest jego świat. Efektem są bardzo różnorodne wypowiedzi, w kompletny sposób opowiadające o otaczającym nas świecie.


Codzienność. Bardzo szeroki temat, podlegający nieograniczonej interpretacji. Nie krępuje twórcy, a jednocześnie pozwala wiele się o nim dowiedzieć.
Zaproszeni kilka miesięcy temu do udziału w wystawie artyści przyjęli taką propozycję tematu bardzo przychylnie. Powstały nowe, dotąd nigdzie nie prezentowane prace, w których każdy z malarzy starał się opowiedzieć nam co nurtuje go w zwykłym życiu, jaki jest jego świat. Efektem są bardzo różnorodne wypowiedzi, w kompletny sposób opowiadające o otaczającym nas świecie.

Dla Joanny Wowrzeczki, młodej matki, codzienność to dzieci na placu zabaw i rodzinny wypoczynek nad brzegiem basenu. W nakreślonej przez nią rzeczywistości nie ma efektownych dekoracji rodem z Hollywood. Nasza swojska codzienność międzyblokowa, gdzie place zabaw nie są specjalnie duże, ani przesadnie kolorowe, gdzie plażowanie to kameralny rodzinny odpoczynek, zapis małych skromnych radości, jakże ważnych dla każdego, to coś na co coraz częściej brakuje nam czasu, a do czego tęsknimy. Wowrzeczka przypomina nam, że warto czasem się zatrzymać i zastanowić, skupić na sobie i rodzinie, bo to ważniejsze niż zawodowa kariera czy materialne dobra. Codzienność przez pryzmat dziecka, relacji między matką a jej potomstwem, widzi także Beata Ewa Białecka. Jej, zazwyczaj symboliczne, posługujące się odniesieniami do ikonografii chrześcijańskiej i świata popkultury przedstawienia, tym razem zostały uogólnione do intymnego obcowania między członkami rodziny. Codzienność to dla niej ta czuła relacja, a także niekończący się krąg przemiany pokoleń - wieczność trwania. Kolejna artystka widzi to inaczej. Dla niej codzienność to przemijanie. Taką symboliczna tezę stawia Agata Rościecha i nie sposób się z nią nie zgodzić, nawet jeśli wolelibyśmy o tym nie pamiętać. Jej "Kroniki codziennych zdarzeń" to olbrzymie klepsydry, w których piasek niemal się już przesypał, a na dole niższej ze szklanych baniek kryją się skulone i udręczone kończącą się codziennością ludzkie postaci. Wizja Rościechy to pesymistyczna wersja spojrzenia na świat, i choć piękna i kolorystycznie wysmakowana, to jednak nie nastraja nas pozytywnie. Z drugiej jednak strony przemijanie jest procesem naturalnym, który chcąc nie chcąc musimy zaakceptować. Może warto to zrobić za pośrednictwem malarstwa Agaty Rościechy. Spojrzenie Daniela Perełkiewicza jest dużo bardziej przyziemne. Autor wyabstrahował, przy pomocy konturowego przedstawienia to, co w życiu jest nam potrzebne i zwyczajne - bieliznę. W myśl zasady "bliższa koszula ciału" koncentruje swoje zainteresowania na bezpośrednim otoczeniu człowieka, a jednocześnie na jego sferze intymnej, która zazwyczaj nie jest dostępna oczom obcych. Bielizna jest granicą pomiędzy tym, co bardzo osobiste i wewnętrzne, a tym, co jest na zewnątrz, często groźnie i obce. Ta granica, zasadniczo umowna, oddziela wyjątkowość każdego z nas od szarej - zazwyczaj - codzienności. Mamy różne podejście do świata. Niektórzy z nas są zamknięci w sobie, inni nakierowani na silne interakcje z innymi i otoczeniem. Zastanawiając się nad tym, co oddziela nas od świata wokół, nawet jeśli to tylko kawałek materiału, możemy lepiej określić swoją postawę życiową. Także Daniel Krysta koncentruje się na drobnych fragmentach rzeczywistości. To typowa dla niego tematyka, ograniczona do portretowania drobnych urządzeń, czasami już wycofanych z użycia, czasami ciągle obecnych w naszych domach. Przede wszystkim są to głośniki i inne przedmioty wydające dźwięk. Taki wybór to nie przypadek - dźwięki otaczają nas przez całe życie, czy jest to muzyka czy szum ulicy, to one w ogromnym stopniu określają nasza codzienność i jakość życia. Potrafią być szkodliwe, potrafią przynosić nam relaks. Większość z nas nie wyobraża sobie życia w strefie ciszy, a ci którzy tego doświadczają uważani są za niepełnosprawnych i ułomnych. Nasza codzienność to świat dźwięków, bez których byłaby niepełna. Dla malarza codzienność to malowanie. Taką, świadomie najprostszą wypowiedź przygotował Patryk Lutomski. Jest to jednak komentarz prześmiewczy. Pierwszy z obrazów Lutomskiego jest dokumentacją kawałka gazety bogatego w zdjęcia i nożyczek. To aluzja do ogromnie popularnej w młodym pokoleniu twórców praktyki przemalowywania fotografii i prasowych zdjęć. Druga praca obrazuje stojące i wiszące rzędy butelek. Z jednej strony kolorowe i bardzo podobne do tubek z farbami, z drugiej stanowią nieodłączny atrybut artystycznej bohemy. Alkoholizujący się od nocy do świtu twórca, który w swoich pracach idzie na skróty, posiłkując się medialną ikonografią to zdaniem Lutomskiego codzienność naszej sztuki. Może niezupełnie jest to prawda, ale wypowiedź krakowskiego artysty, tyleż humorystyczna co ironiczna, jest jednak diagnozą przynajmniej części polskiej sceny artystycznej. Codzienność Artura Trojanowskiego jest z całego zestawu prezentowanych tu prac chyba codzienna najbardziej. Z typowym dla siebie punkcie widzenia z góry artysta dokonuje obserwacji tyleż intymnych co zwyczajnych fragmentów naszego życia. Dwoje kochanków splecionych w miłosnym uścisku, którzy następnie siedzą i rozmawiają na łóżku w normalnych, swobodnych pozach to spokojna zwyczajność prywatnego życia większości z nas, która jest, a przynajmniej powinna być, podstawą szczęścia. Codzienność malarstwa, jakie proponujemy poprzez tę wystawę pokazuje różnorodność spojrzenia autorów młodego pokolenia na nich samych i otaczająca ich rzeczywistość. Przygotowując się do tej wystawy nie musieli rezygnować z własnego sposobu obrazowania i bliskiej im tematyki. Wpisali się w koncepcję poprzez te wartości, które określają od strony formalnej i intelektualnej ich malarstwo. Jednocześnie pozwolili nam zobaczyć ich często bardzo osobiste marzenia i lęki.
patroni-codziennosc.jpg
Galeria prac


Powrót