Ignacy Czwartos - Każdy ma swoich bohaterów

17 marca - 10 kwietnia 2018


Na wystawie zobaczymy nowy cykl obrazów stanowiących mocny głos w dyskusji o znaczeniu historii i roli historycznych narracji. To także głęboka refleksja malarza nad losem jednostek uwikłanych w mechanizmy wojny, dokonujących dramatycznych wyborów, poświęcających życie dla idei, które także narażone są na śmierć.
Ignacy Czwartos stał się znany jako twórca oryginalnych, metafizycznych abstrakcji oraz obrazów figuratywnych odwołujących się do tradycji polskiego i europejskiego baroku. O jego wczesnych obrazach Jerzy Nowosielski napisał, że są doskonale abstrakcyjne, a jednak wyczuwa się w nich silny podtekst emocjonalny. Jego figuratywne obrazy  wydają się zawieszone „pomiędzy światami”, pomiędzy życiem a śmiercią, bywają rodzajem malarskiego epitafium lub historycznego komentarza. Wyrastają poza czas i miejsce, choć sam artysta lubi o sobie mówić, że jest malarzem lokalnym i typowo polskim. Być może właśnie ta programowa „lokalność” stanowi o oryginalności i wiarygodności tego malarstwa, a stała obecność pierwiastka duchowego nadaje mu głęboki, uniwersalny sens.
Ostatnie prace, z tytułowego cyklu opowiadają o skomplikowanych i tragicznych losach żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego, którzy w latach 1944-1963 walczyli przeciwko sowietyzacji Polski. Tragiczny los to także tragiczne wybory, dokonywane pod wojenną presją. To ciężar odpowiedzialności, niekończący się proces, w którym zmieniają się sędziowie, perspektywy i oceny. Obrazy te utrzymane są w wojennej kolorystyce szarości i zieleni, skomponowane na wzór ołtarzy, czasami udekorowane nagrobnymi inskrypcjami. Powstały z potrzeby przywracania pamięci i wrażliwości na historyczną niesprawiedliwość. Być może są próbą towarzyszenia skazanym na śmierć żołnierzom w ich ostatniej drodze, podobnie jak XVII-wieczne portrety mocowane do trumny od strony głowy zmarłego, które miały zapewniać mu możliwość uczestniczenia w ceremonii pogrzebowej.
Obrazy Ignacego Czwartosa są powściągliwe i kontemplacyjne, ale również emocjonalne i prowokujące do dyskusji o historycznej prawdzie i nieprawdzie - pojęciach, którym przestajemy już ufać, zagubieni w mnożących się historycznych narracjach. Bohaterowie tych narracji z czasem stają się tylko cyframi. I może misją artysty jest właśnie zachowanie w zbiorowej pamięci ich twarzy.




Powrót