Iza Staręga - Równolegle | Potrójny wernisaż na oficjalne otwarcie warszawskiej galerii Xanadu
Myślenie absolutnie abstrakcyjne, choć inspirowane elementami zapożyczonymi z rzeczywistości, które osadzone na umownym, pozbawionym szczegółów tle budują często surrealistyczne wrażenie. Ich rozszyfrowywanie jest indywidualną przygodą każdego z widzów, bo autorka prac nie tytułuje, niczego więc nie ułatwia. Obok tak konstruowanych obrazów liczne portrety, od lat zamknięte w jednym cyklu - Kobiety w chustach, mężczyźni w hełmach. Pojedyncze prace też pozbawione tytułów. Znowu pozostajemy sami, stojąc naprzeciw galerii wizerunków o wyrazistych rysach i przenikliwych spojrzeniach. Iza Staręga rozwija te dwa wątki malarskiej twórczości równolegle. Stąd nazwa wystawy.
Wiele lat temu opracowała indywidualną technikę powstawania prac. Farby olejne łączy ze specjalnymi gruntami i tynkami, uzyskując grubą warstwę malatury, momentami impastową, o matowej powierzchni i nieoczywistej, pudrowej teksturze. To znak rozpoznawczy, dzięki któremu trudno pomylić jej obrazy z twórczością innych artystów. Ale i tak są nie do pomylenia. Styl Staręgi jest absolutnie indywidualny. Choć dla wielbicieli jej portretów, które stanowią bardziej znany wątek twórczości autorki, kompozycje abstrakcyjne mogą stanowić pewne zaskoczenie.
Świat portretowanych przez artystkę osób daleki jest od rzeczywistości. To portrety umowne, imaginacyjne. W konwencji archaizowane. Stonowana kolorystyka, czasami kontrastowy kolor pojawia się w ozdobnym nakryciu głowy. Twarze niepiękne i zazwyczaj niemłode. Nie chodzi tu o schlebianie urodzie modela czy urodzie świata. Wizerunki kreowane przez Izę Staręgę są ponadczasowe i choć często mamy wrażenie, że emanują smutkiem, a przynajmniej ogromnym skupieniem i dostojnością, to jednak przyciągają nas do siebie. Nawiązujemy z nimi niebywały kontakt. Ten fenomen nie bierze się z przypadku. Artystka, w wizerunkach twarzy, portretuje tak naprawdę pewien rodzaj kontemplacyjnej duchowości, refleksyjność potrzebną tak bardzo w dzisiejszym zabieganym i pełnym nadmiaru świecie. Jej bohaterowie usposabiają stan wiecznej medytacji lub modlitewnej mantry.
Kompozycje abstrakcyjne Izy Staręgi uwodzą przede wszystkim delikatną kolorystyką i kontrastem pomiędzy dekoracyjnymi motywami zdobień, a przepełnionymi pustką i wyciszonymi przestrzeniami. Po bliższym oglądzie wszystkie namalowane elementy rozpoznajemy jako zapożyczone ze świata przyrody, choć niekoniecznie w tych kolorach, i na pewno nie tak osadzone w przestrzeni, jak pierwotnie stworzyła je natura. Te geometryczno-organiczne struktury wybijają nas z codziennych wizualnych przyzwyczajeń i zaskakują swoją nieoczywistością, jednocześnie pociągając kontrapunktami intensywnych barw. Ich tajemnica polega na tym, że gdzieś w odległych pokładach wyobraźni każdy z elementów wyobrażonych przez autorkę z czymś nam się kojarzy, nie potrafimy jednak nazwać i dookreślić w pełni tego skojarzania. To nas drażni nieznośnie, a jednocześnie przyjemnie, nie pozwalając się oderwać od tych zestawień i koncepcji.
Malarstwo Izy Staręgi, bez względu na to, który prezentuje wątek, przede wszystkim jest opowieścią o kolorze. Delikatne zestrojenia barw, znamionujące wyjątkową wrażliwość artystki na ten aspekt malarstwa, pokazują jej wirtuozerię. To pierwszy, ale nie jedyny powód, dla którego warto zwrócić uwagę na tę twórczość.
Agnieszka Gniotek
Powrót

