Joanna Imielska - Notatki z podróży

25 maja - 22 czerwca 2018


Tematem, który w szczególny sposób mnie interesuje i ciągle poszukuję nowych rozwiązań w tym obszarze, jest „Czas”. Podążając za Heideggerem, „w centrum swej sztuki stawiam bycie–w‒świecie, które zawsze rozwija się w czasie“. Prowadząc rozważania o czasie dokonuję przemiany tego co realne na symboliczne, przejście przedmiotu w syntetyczny znak staje się dla mnie celem nadrzędnym, stosuję widzenie analityczne, wielowarstwowe.
W pracach pt. „Czas” wykorzystuję cykliczność czasu, kolejne fazy przemijania i odradzania, ale ostatecznie wybieram liniową naturę czasu, jego ciągłość, zmienność i nieprzewidywalność.


Moje „Labirynty” są wieloznaczne i magiczne, próbuję w nich znaleźć równowagę między naturą a kulturą. Coraz bardziej interesuje mnie mój własny, wewnętrzny czas. „Mikrokosmosy” nawiązują do geometrii i sztuki optycznej. Poprzez swoje efekty świetlne i dynamiczne dotykają nieskończoności przestrzeni i czasu. W tych pracach gram z geometrią, bawię się geometrią, odpowiada mi umiar i prostota języka geometrii, jestem, jak to trafnie określił Rafał Boettner-Łubowski „niezwykle wrażliwa na bogaty potencjał symboliki geometrii, a więc między innymi, skojarzenia symboliczne, które wywołują prymarne figury geometryczne, takie jak: koło, kwadrat i trójkąt oraz sugestie metaforyczne, jakie nieść ze sobą mogą elementarne środki rysunkowe, a więc: linia czy kontur.”


W pracach pt. „Sztuka czy sztuczki” nasz ludzki czas staje się dla mnie pojęciem zbyt wąskim, konfrontuję go z czasem kosmicznym, odwołuję się do problemu pamięci i zapominania. Na „Notatki z podróży” składają się prace dedykowane konkretnym miastom: Ostrawie, Szanghajowi, Pekinowi, Nowemu Jorkowi, to zapis czasu spędzonego w określonej przestrzeni, próba uchwycenia specyficznego klimatu miejsca, ale przefiltrowanego przez moje bardzo osobiste i subiektywne spojrzenie.


Moje prace opowiadają o czasie, a moje tworzenie wymaga czasu, w ten sposób namacalnie go doświadczam, sam proces powstawania prac wydaje się równie ważny jak efekt końcowy. Precyzja moich działań nie pozwala mi niczego przyśpieszać, prace przybierają charakter „osobliwej mandali”, wszystko płynie i narasta swoim rytmem pełnym harmonii, skupienia i spokoju. Odbywam swoisty rytuał, w który włączone jest „dzianie się pomiędzy”, moje osobiste spowolnienie czasu, wprowadza mnie w stan medytacji.
Joanna Imielska




Powrót