Juliusz Studnicki, Krystyna Łada-Studnicka. Malarstwo i rysunek

17 czerwca - 01 sierpnia 2010


Juliusz Studnicki, Krystyna Łada-Studnicka. Malarstwo i rysunek z kolekcji Sopockiego Domu Aukcyjnego.

„Juliusz Studnicki urodzony w 1905 w Kniażycach, w latach 1924 – 1929 studiował w ASP w Krakowie w pracowniach Józefa Mehoffera, Wojciecha Weissa, Karola Frycza oraz Felicjana Szczęsnego Kowarskiego, z którym przeniósł się w 1933 na ASP w Warszawie.

W 1937 odbył półroczne studia w Paryżu u Józefa Pankiewicza. Uczęszczał też do pracowni zaprzyjaźnionego z Bonnardem Vuillarda. Wtedy to, mając wcześniej większe predyspozycje do przedmiotowej interpretacji świata, otwiera się bardziej na kolor. Był współzałożycielem grupy „Pryzmat”, którą tworzyli uczniowie Kowarskiego, min.: Krystyna Łada-Studnicka, Wacław Taranczewski, Jan Wodyński, Jan Seweryn Sokołowski, Leonard Pękalski. (…).

Na Wybrzeże przybył Juliusz Studnicki w 1945 wraz z grupą artystów: Józefą Wnukową, Hanną Żuławską, Jackiem Żuławskim i Januszem Strzałeckim. Stanowili grupę, której zadaniem było powołanie na Wybrzeżu szkoły artystycznej. Początkowo był to Instytut Sztuk Pięknych i terytorialnie związany był z Sopotem. Mieścił się w willi przy ulicy Obrońców Westerplatte 24. Był to początek legendy „szkoły sopockiej” i rodowodów estetycznych gdańskiego środowiska. (…).

Kiedy przyjechał do Sopotu, był już artystą w pełni ukształtowanym. Znany był głównie z martwych natur, pejzaży, a zwłaszcza portretów we wnętrzach, które były jego ulubionym motywem kontynuowanym od lat trzydziestych. Tyle, że te najgłośniejsze, nagradzane na Ogólnopolskich Wystawach Plastyki, jak „Gogol”, „Gertruda Wysocka –przodownica pracy” czy „Kopernik – bojownik postępu”, były wyrazem korekty, jaką wprowadził malarz do wcześniejszego warsztatu kolorysty, by sprostać wymogom narzuconej doktrynie socrealizmu. (…) .

Przywołując te oficjalne sukcesy Studnickiego, mam na uwadze całkiem osobny wątek jego twórczości, mniej doceniony, powstający niejako na marginesie „poważnego” malarstwa olejnego. Są to niezwykle piękne gwasze z dominującymi wątkami groteskowymi. Odkrywają one prawdziwy temperament miłośnika koloru, którego nic nie ogranicza, także doktryna koloryzmu, niechętna tematom literackim, podejmowanym z wyobraźni. Można by powiedzieć, że odwołują się one do istoty genezy groteski, która, przypomnijmy, powstawała na obrzeżach obowiązującego kanonu sztuki, niejako w obszarze „profanum”, gwarantując artyście pełną swobodę wyobraźni i środków.

Wydaje się, że bez nurtu groteskowego nie jest możliwy pełny portret artysty, ponieważ jest to, według mnie, wątek, w którym odbija się dystansujący stosunek do współczesnej rzeczywistości, zwłaszcza że trudno oddzielić go od zaangażowania Studnickiego w organizację różnego rodzaju imprez karnawałowych, jak „pochody masek”, „marsze na Chmielno”, „bale na dnie morskim”. Sądzę, że odkrywają one prawdziwy temperament artysty, jego poczucie humoru i potrzebę aranżacji życia na przekór szarej, ponurej rzeczywistości. (…).

Myślę, że w upodobaniu Studnickiego do karnawałowej inscenizacji życia i sztuki jest coś więcej niż potrzeba zabawy. W tradycji karnawału spełniało się bowiem poczucie wolności. Karnawał ze swej istoty był zawsze wymierzony w hierarchie społeczną, władzę, wszelkie normy obyczajowe, unieważniane na czas jego trwania i zastępowane własnym rytuałem i ceremoniałem. Towarzysząca grotesce negacja rzeczywistości, poprzez śmiech wiedzie w konsekwencji do afirmacji w świecie i zachowania w nim własnej równowagi psychicznej. (…)

Nastrój kawiarnianego, karnawałowego życia, jakim tętnił artystyczny Sopot z kultowym miejscem SPATiF-u miał niewątpliwy wpływ na tworzenie się sprzyjającego klimatu dla studenckiego ruchu teatralnego, którego głównymi animatorami byli studenci gdańskiej uczelni artystycznej, w tym również studenci Studnickiego. On sam uczestniczył w próbach Teatrzyku Rąk „Co to”, a nawet próbował reżyserować niektóre sceny. Znamienne, że powstające na przełomie lat 50. i 60. teatrzyki studenckie miały pełną akceptacje profesorów kolorystów, którzy w prywatnych relacjach, jak opowiadają ich uczniowie, podtrzymywali styl bycia bliski barwom przedwojennej cyganerii artystycznej, ukrywającej dystans do oficjalnego stylu życia. Dlatego też prezentowana kolekcja rysunków i gwaszy Juliusza Studnickiego wydaje się ważnym przyczynkiem do oceny tak niejednoznacznego pojęcia, jakim była „szkoła sopocka”, widziana głownie przez pryzmat kolorystycznych rodowodów.

Właścicielem tego niezwykłego zbioru jest Sopocki Dom Aukcyjny, który po śmierci żony artysty, Krystyny Łady-Studnickiej, nabył go od spadkobierców wraz ze spisem inwentarza całego dorobku artysty, opracowanym przez jego żonę i Bożenę Chranicką z Muzeum Narodowego w Gdańsku. Obejmuje on też opis dzieł, czasem miejsca, gdzie powstawały, portretowanych ludzi, gdzie i komu zostały sprzedane. Dla badacza cenne to informacje, pozwalające na odtworzenie pełnej monografii artysty, która jak do tej pory nie powstała (…)" – pisze w katalogu wystawy Zofia Watrak.

Na wystawie w Państwowej Galerii Sztuki zaprezentowanych zostanie także ponad 20 obrazów, akwareli i rysunków autorstwa Krystyny Łady-Studnickiej (ur. w 1907 r. w Czeladzi, zm. w 1999 roku w Warszawie) - malarka, profesor Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku. W latach 1926-1928 studiowała w Wolnej Szkole Malarstwa u J. Fedkowicza. W latach 1928–1929 kontynuowała naukę w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni W. Jarockiego, a od 1929 do 1932 roku w warszawskiej SSP pod kierunkiem F. Kowarskiego. Należała do grupy Pryzmat. Była współzałożycielką PWSSP w Gdańsku. Początkowo prowadziła Pracownię Rysunku Wieczornego, a następnie Pracownię Malarstwa. Od roku 1969 uczyła na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Brała udział w wielu wystawach krajowych i zagranicznych m. in. w Berlinie, Londynie, Paryżu, Moskwie, Wenecji. Uprawiała malarstwo sztalugowe, ścienne i rysunek.


Powrót