Krzysztof Gierałtowski - Krakowiacy i inni...

08 września - 02 listopada 2008
Krzysztof Gierałtowski, to jeden z czołowych reprezentantów współczesnej fotografii polskiej, znakomity interpretator ludzkich twarzy, zaprezentuje w Pawilonie Wyspiański 2000 zdjęcia wybitnych polskich twórców, intelektualistów i mężów stanu. Nie są to proste odtworzenia, ale własne, przenikliwe wizje portretowanych osób.
Gierałtowski od ponad trzydziestu lat portretuje najwybitniejsze indywidualności świata polskiej kultury, nauki, polityki, utrwala z autorską przenikliwością oblicza polskiej inteligencji. Jego podejściem do portretowanych modeli kieruje szczególna ciekawość osobowości. Wybraną postać fotografuje w kontekście jej pracy, dokonań lub ogólnie znanych przyzwyczajeń. Dramaturgia tych wizerunków opiera się głównie na przerysowaniu, zaaranżowaniu sytuacji zaskakujących, zabawnych, najczęściej niewyobrażalnych dla portretowanej osoby. Sam o swoim warsztacie Gierałtowski mówi, że jego fotografowanie bierze się z ciekawości i z chęci uczestniczenia w grze ze współczesnymi mu indywidualnościami. Robi portrety subiektywne, dostrzegając u wybranej osoby jedną cechę - wrażenie i tę właściwość stara się wizualizować. Gierałtowskiemu zawsze towarzyszy rozterka dotycząca doboru ludzi, ich zdjęć i sformułowanych opinii. Wskutek tak przyjętej metody powstały portrety szczególnie interesujące, ponieważ poprzez spojrzenie, minę i grymas Gierałtowski ujawnia stany psychiczne swych modeli. A przecież powstają także portrety "bez twarzy", zagadkowe, intrygujące. Gierałtowski portretował Witolda Lutosławskiego- w skupieniu twarzy rysuje się podejście do muzycznego warsztatu, Zbigniewa Zapasiewicza - utrwalił z karnawałową maską śmierci na głowie, Krystynę Jandę - w bolesnym krzyku charakterystycznego dla jej filmowych kreacji, Krzysztofa Kieślowskiego - w klatkach filmowych, z ironicznym dystansem spoglądającego w przyszłość, Adama Ważyka, jowialnie uśmiechniętego, Stanisława Lema – poprzez połówkę twarzy, a Józefa Czapskiego -, uwiecznił poprzez układ jego dłoni. W Pawilonie Wyspiański 2000 zawiśnie blisko 38 portretów wybranych specjalnie na tę okazję przez Mistrza. On sam także zaprosi do wykonania sesji trzech wybitnych twórców polskiej kultury, których portrety zapełnią przygotowane w Pawilonie puste sztalugi.


Jak utrwalić grymas twarzy? Czy można w kadrze zatrzymać ludzkie emocje? Jak na zdjęciu oddać charakter człowieka? Portrety bardziej i mniej znanych Polaków znakomitego interpretatora ludzkich twarzy – Krzysztofa Gierałtowskiego można będzie oglądać od 8 września 2008 roku w piwnicach Pawilonu Wyspiański 2000. Krakowskie Biuro Festiwalowe zaprasza na wernisaż wystawy z udziałem mistrza w poniedziałek 8 września o godz. 20.00. Gierałtowski – nazywany dziś specjalistą od trudnych zdjęć ludzi – zaczynał od fotografowania sesji mody i czarno-białych klisz. Dość szybko zajął się także portretem. „Moje fotografowanie ludzi bierze się z ciekawości i chęci uczestniczenia w grze ze współczesnymi mi indywidualnościami. Robię portrety subiektywne, dostrzegając u wybranej osoby jedną cechę – wrażenie i tę właściwość staram się wizualizować” – tłumaczy swoje zainteresowania artysta. Jednak dopiero po 30 latach zaczął wprowadzać do swoich prac kolor, raz delikatny, raz tak intensywny, że aż energetyzujący. W tym tkwi jego wielkość. Nie trzyma się kurczowo jednej, sprawdzonej już metody. Lubi eksperymenty formalne. Zaczynał od prostych aparatów, w Szwajcarii zafascynowały go możliwości szerokokątnego obiektywu, potem przerzucił się na negatywy większego formatu. Pozwalały mu one wydobywać zmarszczki, fakturę skóry czy błysk oka. Te anatomiczne wręcz upodobania to zapewne pokłosie czteroletnich studiów medycznych. „Analiza postaci jest u niego czasami bardzo daleko posunięta i ma niewiele wspólnego z zewnętrznym podobieństwem fotografowanego i jego portretu. Wydaje się, jakby Gierałtowski brał modela za kołnierz, aby zmusić go do całkowitego dekamuflażu” – pisał o jego sztuce Bas Roodnat (przy okazji wystawy w Amsterdamie w 1984 roku). Dzięki wieloletniej pracy zgromadził w kolekcji „Polacy, portrety współczesne” ponad 80 tysięcy negatywów. Wśród bohaterów jego zdjęć są ludzie kultury, intelektualiści, lekarze, prawnicy, politycy, mężowie stanu. Ryszard Kapuściński tak o nim pisał: „Gierałtowski nie portretuje ludzi z książki telefonicznej. Jest wybitnym portrecistą wybitnych Polaków. Jest jednym z nielicznych w Polsce, a także jednym z nielicznych w świecie, który poświęcił się portretowi tak świadomie, i z taką konsekwencją. Człowiek jest jego pasją wyłączną. I to nie człowiek w stosunku do innych ludzi, ale w stosunku do samego siebie, sam w sobie ciekawy i ważny. Tak potraktowany, tak wyodrębniony, ten człowiek osobny wypełnia cały obraz”. To widać w prezentowanych na wystawie pracach. Połowę twarzy Stanisława Lema skrywa cień, Sławomir Mrożek nie rozstał się z okularami i dżinsową czapeczką, a w portrecie ściśniętej szybą twarzy Andrzeja Czeczota dominują gorejące mądrością oczy. Specjalnie na potrzeby wystawy powiększy swój zbiór o zdjęcia przedstawicieli krakowskiej inteligencji, m.in. Adama Zagajewskiego, poetę, eseistę, prozaika, tłumacza, Ks. Adama Bonieckiego – Redaktora Naczelnego Tygodnika Powszechnego, Anny Dymnej – aktorki teatralnej i filmowej. Fotografie – zamówione przez Krakowskie Biuro Festiwalowe – po wystawie wzbogacą zbiory Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuckiego w Krakowie. Wystawa potrwa od 8 września do 2 listopada 2008 roku w Pawilonie Wyspiański 2000 (Kraków, Plac Wszystkich Świętych 2). Wstęp wolny. ________________
Krzysztof Gierałtowski urodził się 10 sierpnia 1938 roku w Warszawie. Studiował w Akademii Medycznej w Gdańsku (1956-58) i w Warszawie (1958-60) oraz w Łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej (1961-64). Fotografuje od 1961, wystawia od 1963 roku. Dla potrzeb prasy i wydawnictw fotografował modę, reklamę, był autorem reportaży z zakładów przemysłowych i wielkich budów. W latach 1967-73 był stałym współpracownikiem miesięcznika "Ty i Ja", 1971-72 - tygodnika "Perspektywy", 1977-78 - tygodnika "Razem", 1978-81 - tygodnika "ITD". Był członkiem Rady Artystycznej kwartalnika "6x9 Fotografia" (1991-93). Przez cztery lata (1994-98) współpracował z miesięcznikiem "Twój Styl". Od 1996 roku prowadzi Galerię / Studio Gierałtowskiego. Realizował kampanie reklamowe w Polsce i Europie Zachodniej.
Zainicjował i był członkiem jury rozlicznych konkursów fotograficznych, m.in. Szansa (miesięcznik "Foto") i Wielka Szansa ("Gazeta Wyborcza"). Jest twórcą liczącej ponad 80 tysięcy negatywów kolekcji Polacy, Portrety Współczesne. Swoje prace prezentował na licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych w renomowanych muzeach i galeriach w kraju i za granicą. Zagraniczne i krajowe agencje reklamowe często wykorzystują jego zdjęcia polskiej inteligencji w różnorodnych kampaniach społecznych i reklamowych. W 1998 roku ukazał się album Krzysztof Gierałtowski. Portrety (Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe). W II programie TVP powstał film Polacy, Polacy Borysa Langosza prezentujący Krzysztofa Gierałtowskiego podczas portretowania Wisławy Szymborskiej, Stanisława Lema i Krzysztofa Pendereckiego. Artysta opowiada w nim o swojej pracy albo, wcielając się w postać Stańczyka, królewskiego błazna, snuje refleksje na temat dzisiejszych czasów.
O swoim warsztacie mówi: Każdy ma oczy, usta i nos, ale dopiero utrwalony grymas, błysk oka, struktura twarzy, czy obecność przedmiotu magicznego, skrzyżowane z kątem spojrzenia kamery, perspektywą obiektywu, kadrem, oświetleniem i kolorem pozwalają stworzyć portret subiektywny. Portret subiektywny nie ma roszczeń do prawdy obiektywnej, jest raczej autorską impresją zaangażowanego fotografa. Spór o istotę portretu, o proporcje obecności w nim autora i modela jest jednym z najistotniejszych.

Krakowiacy i inni…
Gierałtowski od ponad trzydziestu lat portretuje najwybitniejsze indywidualności świata polskiej kultury, nauki, polityki, utrwala z autorską przenikliwością oblicza polskiej inteligencji. Jego podejściem do portretowanych modeli kieruje szczególna ciekawość osobowości. Wybraną postać fotografuje w kontekście jej pracy, dokonań lub ogólnie znanych przyzwyczajeń. Dramaturgia tych wizerunków opiera się głównie na przerysowaniu, zaaranżowaniu sytuacji zaskakujących, zabawnych, najczęściej niewyobrażalnych dla portretowanej osoby. Sam o swoim warsztacie Gierałtowski mówi, że jego fotografowanie bierze się z ciekawości i z chęci uczestniczenia w grze ze współczesnymi mu indywidualnościami. Robi portrety subiektywne, dostrzegając u wybranej osoby jedną cechę - wrażenie i tę właściwość stara się wizualizować. Gierałtowskiemu zawsze towarzyszy rozterka dotycząca doboru ludzi, ich zdjęć i sformułowanych opinii. Wskutek tak przyjętej metody powstały portrety szczególnie interesujące, ponieważ poprzez spojrzenie, minę i grymas Gierałtowski ujawnia stany psychiczne swych modeli. A przecież powstają także portrety "bez twarzy", zagadkowe, intrygujące. Gierałtowski portretował Witolda Lutosławskiego- w skupieniu twarzy rysuje się podejście do muzycznego warsztatu, Zbigniewa Zapasiewicza - utrwalił z karnawałową maską śmierci na głowie, Krystynę Jandę - w bolesnym krzyku charakterystycznego dla jej filmowych kreacji, Krzysztofa Kieślowskiego - w klatkach filmowych, z ironicznym dystansem spoglądającego w przyszłość, Adama Ważyka, jowialnie uśmiechniętego, Stanisława Lema – poprzez połówkę twarzy, a Józefa Czapskiego -, uwiecznił poprzez układ jego dłoni.
W Pawilonie Wyspiański 2000 zawiśnie blisko 38 portretów wybranych specjalnie na tę okazję przez Mistrza. On sam także zaprosi do wykonania sesji trzech wybitnych twórców polskiej kultury, których portrety zapełnią przygotowane w Pawilonie puste sztalugi.

Ryszard Kapuściński - pisarz i dziennikarz, napisał o artyście:
Jest jednym z nielicznych w Polsce, a także jednym z nielicznych w świecie, który poświęcił się portretowi tak świadomie, i z taką konsekwencją. Człowiek jest jego pasją wyłączną. I to nie człowiek w stosunku do innych ludzi, ale w stosunku do samego siebie, sam w sobie ciekawy i ważny. Tak potraktowany, tak wyodrębniony, ten człowiek osobny wypełnia cały obraz. Wszystko inne - krajobraz, architektura, tłum - mógłby tylko rozpraszać uwagę, a więc osłabiać naszą zdolność widzenia i poznania tych, z którymi Gierałtowski chce, abyśmy - za pośrednictwem jego fotografii - zetknęli się. Pasja portrecistów - to studiowanie twarzy. Szukanie w twarzy 'całej prawdy'. Tej, która jest na powierzchni, danej bezpośrednio, niejako dotykalnie, ale najbardziej tej, która jest utajona, która ma swoje źródło wewnątrz nas. Ta prawda jest zamknięta w kodach, a kody zawarte w spojrzeniu, w rysach twarzy, w jej wyrazie. Zdolność ich odkrycia jest miarą talentu portrecisty. Każdy portret jest próbą odczytania nieznanego alfabetu. Sztuka jest poszukiwaniem. Również sztuka Gierałtowskiego. Jego cykle portretów nie są zamkniętą całością, w miarę upływu czasu w tych zbiorach jedne twarze znikają, pojawiają się inne. Te cykle to żywa, zmieniająca się społeczność, poddawana przez Gierałtowskiego ciągłej weryfikacji. Kryterium tej weryfikacji: poszukiwanie prawdy wewnętrznej i wyrażanie jej w formie najbardziej odpowiedniej, takiej, która by wzmacniała wymowę i ekspresję portretu. (...)

Gierałtowski pozostaje wierny tematowi, jednakowo zaangażowany, podniecony sytuacją twórczego poszukiwania, prowokowania sytuacji skrajnej. Działa poniekąd jak malarz, ponieważ jego obrazy pozostają w sferze odbiorczej niezwykle plastyczne. . W tym nurcie mieszczą się portrety wybitne, olśniewające: Andrzeja Wajdy, Leopolda Buczkowskiego, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej, Krzysztofa Pendereckiego. Gierałtowski jest mistrzem światła, czasem swoje eksperymenty posuwa daleko, aż do likwidacji obiektu włącznie: twarz Erwina Axera zasłania szklana kula, twarz Kamili Dąbrowskiej s[prowadza się do powiększonego lupą oka.
Choć przez wiele lat fotografował w czerni i bieli, ostatnio wprowadził do swych dzieł kolor, często bardzo intensywny, energetyzujący. W nieustannych poszukiwaniach ostatecznej formuły portretu dla Krzysztofa Gierałtowskiego nadal najważniejsze pozostaje spojrzenie, grymas, poza, gest fotografowanej osoby, sytuacje i okoliczności, w jakich ona żyje i działa.
Nota przygotowana na podstawie artykułu Jerzego Brukwickiego (źródło: culture.pl)
Galeria prac


Powrót