Leszek Jampolski - Jampolskiego Zimna Wojna
Zawsze zazdrościłem reżyserom, którzy mają do dyspozycji setkę ludzi, specjalistów od wszystkiego, aktorów, scenografów, wizażystów…
Malarz ma do dyspozycji: samego siebie, zestaw farb i dwa wymiary płótna, wysokość i szerokość. I to musi mu wystarczyć do zapisu emocji, opowiedzenia w jednym kadrze całą historię. Tak dobrać środki wyrazu by wywołać z pomocą wrażliwości widza, ciąg skojarzeń, odniesień do jego widzenia świata.
Z filmu Pawlikowskiego, spośród 35 000 klatek wybrałem kilkanaście kadrów, które przetworzyłem na język malarski. Zupełnie inny, to znaczy bardziej archaiczny, z punktu widzenia historii sztuki.
Ale jakże szlachetny.
Dlaczego te, a nie inne sceny ?
Nie wiem, być może właśnie te wzbudzają we mnie odniesienia do moich doświadczeń. Obraz „Sekretarz” jest kwintesencją sekretarzy, prezesów, podsekretarzy, nadsekretarzy itd. Ilu ja takich gigantów myśli demokratycznej spotkałem i nadal spotykam na swojej drodze ?
Niewiele polskich filmów jest tak uniwersalnych jak „Zimna wojna”, tak po prostu ludzkich, bez nachalnej dydaktyki, szczękania kajdanami. Opowiada o dramacie trudnych czasów, których poniekąd doświadczamy do dziś. To ważny film dla mojego pokolenia i nie tylko.
W warstwie malarskiej, posługuję się klasyczną formą, bez udziwnień formalnych, bo i po co.
Zależało mi na sportretowaniu własnej zimnej wojny, traktując ją jako otwartą opowieść, której ciąg dalszy nastąpi, ale już z innymi aktorami. W naszej rzeczywistości raczej się nie zdarza by malować obrazy inspirowane filmem ale czym to się różni od scen z naszego życia, które wybieramy jako temat twórczości ?
Francuski poeta, krytyk pisał: Sztuka to nieustanne pasmo zapożyczeń, nie ma nic piękniejszego jak żywienie się twórczością innych. Lew jest zrobiony ze strawionego barana.....
Leszek Jampolski
Powrót

