Małgorzata Wielek-Mandrela - Moje ręce jak rzeka

06 listopada - 11 grudnia 2016


To malarstwo kąsa naszą tożsamość, która chciałaby pozostać spójna i bezpiecznie zamknięta we własnych granicach. Dziwaczne tarantule, oderwane lub zwielokrotnione członki, wijąca się roślinność, hybrydalne stwory, „żywioły” umiejscowione w nosach, monstrualne grzybnie rosnące na dłoniach, samodzielna nibynóżka, włosy zakrywające twarze, a na dodatek leśne błoto, kisiel, niebieskie zalewy, wycieki i bagna - to wizualny repertuar kreowanego przez artystkę osobliwego, oryginalnego świata. Czuć w tym wszystkim nieokiełznane rozplenianie się, pulsowanie, kłączenie, połączone z wrażeniem organicznej oślizgłości, (l)imitowanej wyraźnymi śladami pociągnięć pędzla. Wszystko pęcznieje, tętni, rośnie, wychodzi z chmury waty, wykluwa się, kiełkując przebija zarówno powierzchnię ziemi, jak i ludzką lub zwierzęcą skórę. Gdy patrzymy na to abiektalne malarstwo, infiltrujemy własną, pozornie czystą cielesność i uzmysławiamy sobie - ściśle powiązane ze śmiertelnością - wyparte aspekty naszego ja, co w efekcie ukazuje kruchość  i złudność tak mozolnie wywalczonej tożsamości (…)
 
Fragment tekstu Marty Smolińskiej Tarantula deadly cargo: hybrydy, informe i mdłości, czyli o najnowszych obrazach Małgorzaty Wielek-Mandreli.
 
Kurator - Gustaw Nawrocki




Powrót