Michał Bugalski i Małgorzata Widomska - Ustało wszystko

15 marca - 08 kwietnia 2012


Utracone zdarzenia, miejsca, ludzie… Doświadczenie ustaje. Powraca dzięki reperacji w obrazach. Teraz trwają one, jako formy oporu wobec przymusu zanikania, formy tożsamości wciąż określającej się w poczuciu utraty. Naszą uwagę zatrzymuje proces równoczesnej indywidualizacji tego, co uniwersalne oraz uniwersalizacji tego, co indywidualne, jednostkowe, prywatne, rodzinne. Obrazy (w) pamięci, sycą się zewnętrznymi obrazami pamięci zbiorowej. Mimowolne zapożyczenia, podatność na wpływy masowych klisz, skłonność do aberracji czynią z pamięci świadka unicestwiającego własną historię. Możliwe, jednak, że na tej drodze odsłaniają się nieoczywiste aspekty zdarzeń - te właśnie nas intrygują. Dzięki emocjonalnej zgodności, dzięki analogii ludzkich uczuć, obrazy, w ten sposób powstałe, prowadzą do uwspólniania się pewnych definicji postaci, kształtów… Tym prawem, portret aktorki może być portretem babci, a scena z umierającym synem eskalacją innego, wypartego przeżycia – ekranem Realnego. Nasze prace, prace rodzeństwa są współzależne. Odnoszą się często do tego samego źródła, do konkretnego zdarzenia, jako silnego przeżycia wewnętrznego. Poprzez odmienne media, ale z pokrewną, ukształtowaną przez wspólną historię rodziny wrażliwością, odzyskujemy obrazy. Postacie. Kształty. Rytmy. Narzuca się pytanie czy mogą one być wspólne? W jaki sposób przeszłość jest naszą wspólną przeszłością? Jeśli nawet dzielimy przeszłość, to w sposób, który nas nie oddziela od siebie? Czy przeciwnie, w naszym dwugłosie ujawniają się silniej dwie paralelne, ale niezależne jej aktualizacje? Dwa wcielenia przeszłości potęgujące „nieciągły” charakter rodziny, pogłębiające – wreszcie - pęknięcia, nieciągłości w nas samych. Wspólnie znajdujemy, wymieniamy się: myślą, obrazem, cytatem, często kolejną pracę opieramy na czymś, co nie do końca wypowiedziało się w drugim. To jest naturalna droga stawania się, nieskrępowanego schodzenia w głąb siebie. Jeżeli śnimy ten sam sen, czy znaczy, że śnimy go razem? Kojące „razem”, istnieje?
Małgorzata Widomska


Powrót