Sebastian Krok - Eus deus kosmateus
Jestem pewien tego, że Sebastian Krok jest opętany. Opętany sztuką i żywiołem dionizyjskim (o którym pisał Nietzsche w Narodzinach Tragedii). Krok jest opętany obrazami: wizerunkami rzeczywistości, otaczającą ikonosferą i swoimi pracami. Wystarczy spojrzeć na te malowidła, te jego dzikie i duszne neofiguracje, wskazują na jego zainteresowanie ciemnymi rejestrami rzeczywistości: hybrydycznością, (de)personalizacją, ujarzmieniem. Postacie, które maluje są jakby wycięte z Panoptykonu Foucaulta - poddawane różnym formom dyscyplinowania. Do inspiracji książką Nadzorować i karać malarz otwarcie się przyznaje.
Artystę fascynuje katolicka obrzędowość. Kiedyś, jadąc samochodem, doznał estetycznego olśnienia, gdy zobaczył trasę ciągnącą się kilkanaście kilometrów przez łąki i pola, wyznaczoną sznurami przyozdobionymi kokardami. Ta instalacja w przestrzeni natury czekała na przejście świętego obrazu. Krok jest zachwycony pomnikiem Jezusa ze Świebodzina, jego ogromem. Jest tak inny od tego, co dzieje się na Zachodzie… Tworzy nową jakość - precyzuje. Jednocześnie, ten pomnik kojarzy się malarzowi z różnymi monumentalnymi wielkoludami z katastroficznych filmów. Jest coś pięknego w tym całym katolicyzmie. Ten kicz. Ci ludzie czasem tworzą coś absurdalnego, coś surrealistycznego - mówi.
Sebastian religią się fascynuje, chciałby uwierzyć, ale - jak sam przyznaje - nie umie. Dystansuje się zarówno do katolicyzmu, jak i do alternatywnych form religijności, do okultyzmu, czy poszukiwań opatrywanych etykietą New Age. Krok, jako malarz, wcale nie potrzebuje żadnych inspiracji w postaci zmieniających świadomość praktyk duchowo-cielesnych. Życie zapewniło mu podróż w inne wymiary bycia: mając 18 lat przeżył wypadek, w efekcie którego przez 2 miesiące miał problem z rozgraniczeniem jawy i snu, przez rok znajdował się w stanie depersonalizacji. To było okropne. Żyłem jak automat. Nie pamiętałem osób, straciłem dużą część wspomnień. Musiałem na nowo zbudować sobie osobowość. Czułem ból, strach, że już nie wrócę - mówi. Na szczęście wrócił.
Przy całym swoim szaleństwie Krok jest niezwykle racjonalny, czego przy pierwszym poznaniu nie widać. Odwiedzając jego pracownię przeżyłem dysonans poznawczy: tak uładzona pracownia nie pasowała mi do jego osobistego nieuporządkowania, którym wręcz emanuje. Po chwili zrozumiałem: porządek, który kultywuje Sebastian Krok, umożliwia personalizację, pozwala żyć i tworzyć obrazy.
Paweł Możdżyński
Na wystawie zobaczymy prace, dzięki którym Sebastian Krok otrzymał Grand Prix na 25. Ogólnopolskim Przeglądzie Malarstwa Młodych PROMOCJE 2015 w Legnicy oraz główną nagrodę na Pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Szkół Artystycznych i Design'u, FISAD 2015 w Turynie.
Powrót

