Seweryn Jański "Dryf"

18 grudnia - 31 stycznia 2019


Wystawa Dryf jest trzecią z serii Poeci kuratorują plastyków. Od 2016 roku w dniu imienin Galerii Olympia poeta wchodzi w rolę kuratora. Po raz pierwszy Miłosz Biedrzycki na wystawie Adam i Ewa zaproponował publiczności twórczość dwojga artystów: Adama Rzepeckiego i Ewy Ciepielewskiej. W zeszłym roku Michał Sobol zaprosił do wystawy Wieść Bogusława Bachorczyka. Tym razem wrocławski poeta Kamil Zając przedstawi nam malarstwo Seweryna Jańskiego, również wrocławianina.

 

 

DRYF

*czyli słodki eskapizm

 

Dryf to unoszenie się materii i rzeczy. Lot kompensacyjny w górę. Swobodne przemieszanie się pod wpływem wiatru lub prądu. Termin ten odnosi się również do kontynentów i ich długoterminowej wędrówki.

A kiedy kładziesz się ze swoim ciałem czy rytm zabiera się w nieznane?

Malarstwo Seweryna Jańskiego jest swoistym dryfem na falach wyobraźni pomiędzy tym co nieznane, nieokiełznane a realne, usystematyzowane i pewne. Świat przedstawiony na obrazach fluktuuje, przenika się w sposób niebanalny i odrobinę ryzykowny. Odbiorcy towarzyszy wrażanie zmienności, ruchu, które wydają się być nieodzownymi inspiracjami twórczości Jańskiego.

Zmieniające się obrazy nie przeszkadzają żyć w bezruchu uczuć.

Ekspozycja cechuje się intensyfikacją kolorów, które wywołują silne wrażenia w odbiorcach. Artysta oferuje widzowi ekstatyczo-fluoroesencyjny wir. Syntetyczno-euforyczny kalejdoskop przeżyć i uniesień. Permanentna i nęcąca potrzeba koloru, która w istocie jest uzależniająca, gdyż wywołuje głębokie reakcje jakby była generatorem przyjemności.

Formy i gesty na płótnach pełne są słodyczy, dynamiki i niepokoju. Towarzyszy nam uczucie uczestnictwa w uzewnętrznianiu tego co tkwi w trzewiach, usytuowane gdzieś głęboko wewnątrz jestestwa. Zadziwiający eskapizm, paradoksalna ucieczka do środka własnego „ja”.

Chciałem nie mieć ciała i chłonąć.

Przy odrobinie dobrej woli możemy wczuć się w rytm, wyczuć puls, doświadczyć rodzaju rozedrgania, które towarzyszą aktowi twórczemu. Jakby przedstawione obrazy miał być nieustanną kompensacją aktu działania oraz sposobem poszukiwania spokoju.

 

„ Muszą na jakiś czas zniknąć w swojej dziwacznej kanciastości, popłynąć jak konfetti, którymi w istocie są, aż otworzy się właściwy nastrój karnawałowy i zajmą się ogniem jak ciemna mgławica gwiazd, gotowa na przyjęcie światła.
W takim układzie rzeczy coś, co jest zaledwie przyjemne musi umrzeć, aby mogło się ponownie narodzić jako rozkosz, i choć wydaje się to niesprawiedliwe, w grę wchodzi twój widok na zewnątrz, twoja otwartość, przejrzystość i siła wglądu w zewnętrzne czynniki, które są po prostu logicznymi rozwinięciami twojej wewnętrznej decyzji, aby działać i wywierać tym działaniem wpływ na konstelację zjawisk codziennych. I tak nowy ty posiada już kształt.
”

 

John Ashbery

 

kurator: Kamil Zając  -poeta, autor arkusza poetyckiego "Pieśni Muniny Schwartz vel Adabisi" (2006) oraz tomiku "Szepty i szyki" (2016). Twórca profilu Tkliwi nihiliści opanowujący pozycję dystansu http://www.facebook.com/tkliwinihilisci. Zdobywca Nagrody WARTO. Mieszka we Wrocławiu.

 




Powrót