Stanisław Tabisz - Wenus z marsa
Rysując cykl „Wenus z Marsa” podjąłem rozmowę z czasem minionym i jednocześnie z czasem przyszłym o wymiarze kosmicznym, cywilizacyjnym, kulturowym. Odebrany sygnał sprzed tysięcy lat, uzupełniony żywą fascynacją kobiecości, przekazuję dalej, po swojemu odmieniony, bo tak musi przekazywać jedna cywilizacja drugiej, stara nowej, ziemska kosmicznej, bo taki jest porządek upływającego czasu i życia, przenoszonego jakby tylko i utrwalanego na nieco dłużej, dzięki językowi sztuki, dzięki tej wyszukanej, wysmakowanej i wspaniałej mowie wizualnego istnienia obrazu wszechświata i może śladów innych, kosmicznych cywilizacji… Czy percepcyjna cierpliwość i oczekiwanie na odwiedziny istot humanoidalnych z najodleglejszych galaktyk są absurdalnym i utopijnym zajęciem…? Czy jesteśmy aby tylko sami we Wszechświecie…? I kto stworzył tę przepastną nieskończoność, w której zadomowiła się gigantyczna energia materii, pulsująca powstawaniem nowych planet i zasycających czarnych dziur antymaterii zakrzywiającej przestrzeń badaną przy pomocy „teorii strun”…?
Stanisław Tabisz
Powrót

