Tomasz Milanowski - Konfigury

14 grudnia - 25 stycznia 2016


Śmierć malarstwa głoszono już kilkakrotnie. Miały je wyprzeć kolejno fotografia, ready made, happeningi, nowe media, wreszcie sztuka konceptualna. W chwili debiutu artystycznego Tomasza Milanowskiego w końcówce lat 90. nastroje były szczególnie schyłkowe. Apogeum osiągała wówczas sztuka krytyczna a substytutem warsztatu stawało się słowo. Autor wspomina, że czuł jakby tworzył w podziemiu artystycznym. Żmudna technika wydawała się wówczas przeżytkiem a walor estetyczny niezaprzeczalnie obecny w jego twórczości narażał go na "ciężki" zarzut dekoracyjności.
Powstające na przestrzeni kilkunastu lat obrazy Tomasza Milanowskiego stanowią konsekwentną pochwałę malarstwa. Ewoluują od aktów i martwych natur, przez kwiaty - znaki, po abstrakcyjne kadry niezidentyfikowanych powierzchni. Jest to twórczość liryczna i harmonijna a zarazem zupełnie osobna, nie podatna na mody. Milanowski eksperymentuje z warsztatem. Wylewa werniks, terpentynę i farby zyskując niepowtarzalny efekt laserunków. Jego metody przypominają nieco fabrykację sztucznego marmuru, a efekty zbliżone są do tych jakie powstają w wyniku długotrwałego działania sił natury.
Jest w tym malarstwie trudna do nazwania “barokowość”, odurzająca feria barw, która wśród plam każe dostrzegać dziwne kształty, pejzaże zawieszone między rzeczywistością i fikcją. Nasuwają się skojarzenia ze spienioną wodą, wnętrzem wulkanu, minerałami. Połyskliwe wibrujące powierzchnie i świetliste laserunki ciągnące zachłanny wzrok widza w sfery “pomiędzy” nieodparcie przywołują jakiś duchowy mistycyzm. Milanowski uwodzi i hipnotyzuje odwołując się do sfery zmysłów i przeczucia absolutu.

Ta sztuka to katalizator dla poszukiwań własnych, indywidualnych światów, nieprzekładalna na słowa kreacja niezależności i ponadczasowości. Twórczość Tomasza Milanowskiego daje jednoznaczną odpowiedź na pytanie o kondycję malarstwa w drugiej dekadzie XXI wieku

Malarstwo żyje!


Kurator - Katarzyna Haber


Galeria prac


Powrót