Agnes Janich - I Hate My Body When You’re Gone
I Hate My Body When You’re Gone to projekt o samotności. Kilka zdjęć i filmów dokumentujących przerażenie, autodestrukcję, lęk i perwersyjną przyjemność płynącą z robienia sobie krzywdy. Bez upiększeń, bez eufemizmów i bez hipokryzji.
Odwołania do historii sztuki ciała i historii performance są u Janich mnogie – od Interior Scroll Carolee Schneeman przez Balkan Baroque Mariny Abramović do I Have it All Tracey Emin. W Balkan Baroque Mariny Abramović, artystka kolorem swoich paznokci identyfikowała się z wykluczonymi tego okresu – komunistami, prostytutkami i bojownikami o wolność. Ten detal nie jest bez znaczenia, tak jak nie bez znaczenia jest każdy inny przemyślany, dopracowany do perfekcji detal w sztuce Janich. Jej filmy, kręcone post-Dogmową kamerą z ręki, mają wszelkie cechy domowego buduaru. Jej zdjęcia ukazują nam przełamaną estetykę piękna. Ciało jest tu pokawałkowane, poskręcane, pobite. Spójność ciała jako znaku spłonęła w krematorium. Nagość ciała jest teraz zawsze doznawana jako bolesna.1 Wcześniejsze prace Janich mówią właśnie o krematoriach. O tym, jak kochać, jak czuć gdy obok dymią kominy Auschwitz2.
Janich używa siebie do opowieści o emocjach, z którymi utożsamić się mogą rzesze młodych kobiet, kobiet w ogóle, ludzi. Bez obaw3, pozornie bez zastanowienia. Ale czy naprawdę? Może to, że jej filmy są bezbłędnie zagrane świadczy, że są po prostu prawdziwe? Może fakt bezwstydnego ukazania się na ekranie, zmuszania się do wymiotów i ciecia włosów połamanym lustrem wymaga jednak przemyślenia? Kiedy chcesz kogoś zabić, czy ćwiczysz to naście razy?, pisał Koji Wakamatsu o sposobie swojej pracy z aktorami – pracy na realnie odczuwanych emocjach, emocjach przekazywanych widzowi w skali 1:1, bez upiększeń i bez przekłamań.
Janich w swoich pracach wprowadza w życie hasła kluczowych prac teorii feministycznej, Feminine Mystique Betty Friedan i Our Bodies, Ourselves The Boston Women’s Helthbook Collective. Nie czeka, aż ktoś odda jej władzę do decydowania o własnym ciele, władzę, której kobiety były pozbawione przez stulecia. Sięga po nią sama.
Najczęściej używanym przez oprawców przymiotnikiem jest – nieprzyjemne - pisał Robert Jay Lifton w jednej ze swoich analiz psychiki nazistowskich katów w świetle Post-Traumatic Stress Disorder. Prace Janich są nieprzyjemne. Nie ogląda się ich łatwo. Bolą. Proces dochodzenia do nich również boli. Ślady uderzeń są tutaj rzeczywiste, a krew prawdziwa. Odłamki szkła z poranionej ręki artystka naprawdę usuwała chirurgicznie. Trwało to 7 miesięcy. Janich całą sobą dyskutuje z tabu, że zadawanie sobie bólu jest chore albo złe. U niej właśnie, podobnie jak u Krystiana Lupy4 czy Francisa Bacona5, ból pomaga przeżyć. Ma prawo zadawać ból swojemu ciału, jak ma prawo zdecydować o aborcji. Bo to jest jej prywatna sprawa. Bo to może pomoc jej przeżyć.
Janich często porównuje przemoc na rampie do przemocy w związku dwóch bliskich sobie osób. Za porównywanie miłości do Treblinki obrywa jak Sarah Kane. Niemożliwie prywatyzuje temat. Uniwersalizuje. Czasem z pożytkiem dla prawdy zbliża się do granicy kłamstwa.6
Zadawanie sobie bólu w tych pracach to hiperbola. Hiperbola walki – ze światem, o siebie. Hiperbola reakcji, która co roku popycha miliony młodych kobiet w stronę Annie (anoreksji) czy bulimii. Walki, w której wolna wola kobiety kończy się z chwilą, kiedy sperma dociera do jajeczka. Walki o przetrwanie, która rozgrywa się daleko poza normami społecznymi, tym, co uznane za dobre czy w dobrym guście. I nic w tej walce złego, zdają się mówić te proste, brutalne, a zarazem poetyckie prace. Moje ciało, Twoje ciało - podaje widzowi rękę Janich - to jest Moja / Twoja sprawa.78
Mogę poprawić sztukę, ale najpierw Ty, proszę, popraw świat. Wtedy sztuka pójdzie za nim.9
1 G. Pollock, After the Reapers: Gleaning the Past, the Feminine and Another Future, from the Work of Bracha Lichtenberg Ettinger. Praca w katalogu wystawy Bracha Lichtenberg Ettinger. Halal-Autistwork (Jerusalem: The Israel Museum), s. 136.
2 Paulina Nodzyńska, Powstałoby ze mnie 21 mydeł. Recenzja z wystawy Agnes Janich – Że jest ktoś obok (Gazeta Wyborcza, Zielona Gora, 3.03.2012).
3 Stefanny Jankenopon, Agnes Janich in Fearless: A Traveling Exhibition of Female Photographers from Asia and Europe, s.2
4 Krystian Lupa, Wszystko robi się jakieś łagodniejsze, jeśli dopuścisz do siebie ten ból. tekst sztuki Marylin
5 Francis Bacon, Analizowanie horroru nie znaczy, ze poradzisz sobie ze smutkiem. Znaczy tylko, ze możesz zacząć się jakoś bronić.
6 Dr hab. Joanna Tokarska Bakir, Ganz Andere, esej o twórczości Agnes Janich do katalogu wydawanego przez Elektrownie Radom w październiku 2012
7 Walter Benjamin, Że rzeczy „toczą się tak dalej”, to właśnie jest katastrofa.
8 Hans Bellmer, Moje prace są skandaliczne bo świat, dla mnie, to jest skandal.
9 Michał Anioł w rozmowie z papieżem o Kaplicy Sykstyńskiej.
Powrót

