Anna Kucowska - W ciszy

19 kwietnia - 13 maja 2012


Prezentowane fotografie powstały w latach 2008-2011 w lasach i na polach w ciszy.

Chodźmy! Kimkolwiek jesteś, pójdź wędrować ze mną!
Zobaczysz, że nasza wędrówka jest czymś, co nigdy nie znuży.

Ziemia nie nuży nigdy,
Ziemia jest szorstka, milcząca i niepojęta,
Lecz wytrwaj bez zniechęcenia, tu kryją się boskie rzeczy,
Przysięgam – boskie rzeczy, piękniejsze, niż da się wyrazić.

Walt Whitman, z wiersza Pieśń ze szlaku
tłum. Krystyna Poborska

Poezja Walta Whitmana jest wyrazem zachwytu nad codziennością. Haustem świeżego powietrza po wyjściu za próg domu. Otwarciem oczu na cuda, które kryją się w tym, co najzwyklejsze. Wyrazem pokory i niezachwianej fascynacji życiem. Jest tylko tu i teraz, ja i to, co mnie otacza. Najgłębsze doświadczenie natury, a przez nią i samego siebie.
Wiersze Whitmana radośnie wyśpiewują adorację życia, a fotografie Anny Kucowskiej ją wyszeptują... Jakby objawiały widzowi świętą tajemnicę, którą odkryć należy w ciszy i skupieniu. Samemu.
O czym są? Co pokazują? Szelest liści. Szept lasu. Miękkość mchu. Szum trawy. Światło na liściach krzewinek. Zapach świerkowego zagajnika. Cienkie linie rysunku cienia gałęzi na suchej łące. Chrupot gałązek łamiących się pod ciężarem kroków. Biel brzozowej kory i ciemność nasiąkniętego wilgocią brzucha lasu. Odbiera się je wszystkimi zmysłami, można je usłyszeć i poczuć.
A jednocześnie są pochwałą samej fotografii, jej prostego, szczerego języka. Technicznej i estetycznej doskonałości. Rzemiosła, które wprawne oko fotografa może zmienić w sztukę. Przywołują obrazy amerykańskich mistrzów – Alfreda Stieglitza, Ansela Adamsa, czy Paula Caponigro. Leśne pejzaże Anny Kucowskiej nie tyle jednak czerpią z tradycji amerykańskiego modernizmu, co opierają się na podobnych fundamentach: fotografia jest dla artystki środkiem do pełnego pokornego zachwytu opowiadania o świecie, a przez to eksploracji własnego sposobu widzenia, odczuwania, poznawania i odkrywania przed sobą samą i widzem własnej duszy.
To drzwi, przez które artystka, niczym Alicja wprowadza nas w krainę czarów, w miejsce bezczasu, za to wypełnione wiecznym zdumieniem. Jej fotografie onieśmielają natężeniem emocji i stopniem intymności. Są drogowskazem w podróży po tej Whitmanowskiej szorstkiej, milczącej i nieobjętej ziemi, która cierpliwego wędrowca wynagrodzi pięknem, niedającym się wyrazić.
To fotografia nieśpieszna, cicha, skupiona.
Pochwała prostoty. Marzenie. Szept.

Małgorzata Maria Grąbczewska


Powrót