Aleksandra Ska - Siedmiokulowa kura

20 marca - 19 kwietnia 2009


Końcowy fragment tekstu Marty Smolińskiej-Byczuk "Ustalanie nieustanowionego" z katalogu wystawy:

"(...) W twórczości Aleksandry Ska stawiane są pytania o kobiecość, namiętności, o to, co wyparte i skrywane w podświadomości, o relację z własnym ciałem, o atrybuty kobiecości, o wieloznaczność - wydawałoby się - oczywistych kwestii, związanych z byciem kobietą. Wciąż jest to podejmowanie prób ustalania nieustanowionego, ale nie po to, by raz na zawsze ustalić czy ustanowić, lecz po to, by ustawicznie zapytywać, ustawicznie przyglądać się problemowi z odmiennej perspektywy, raczej ustawicznie otwierać pole dyskusji niż dawać gotową odpowiedź. Ska poprzez swoje prace pokazuje, że jest świadoma, iż tym, co naprawdę nie pozwala się wziąć, jest t o, c o k o b i e c e. Dlatego nie przekłada tego zbyt pospiesznie na kobiecość, kobiecość kobiety, seksualność kobiecą czy inne esencjalizujące fetysze.

Owej aurze niedopowiedzenia, niestawianiu kropek nad i, sprzyja subtelne eksplorowanie przez Ska wątków autobiograficznych: w "Lekcji anatomii" to odlewy Jej ciała, w "Spince" czarne włosy można wiązać z wizerunkiem Artystki, w "Z" odciski ciał niosą w sobie pamięć erotycznej relacji z Leszkiem Knaflewskim, zdjęcie dziewczynki w "TATUTITA" to fotografia Autorki instalacji z czasów dziecięcych, w pracy "O+O+O" widać Jej twarz i Jej ślady po szczepionkach, którymi wyraża własną indywidualność i nietuzinkowość. Barwy pochodzą z kosmetyków używanych przez Artystkę, są więc nieledwie Jej częścią. Ponadto każda praca - nawet ta najbardziej misterna i czasochłonna - jest wykonana przez Ska własnymi rękami, nosi ślady opuszków palców, odciśnięte są w niej osobiste emocje towarzyszące benedyktyńskiej nieraz pracy. Silikon i wszystkie materie kryją w sobie pamięć dotyku Artystki - w ich formalnym "dopieszczeniu" wyraźnie wyczuwalna jest energia twórcza, jaką w nie zainwestowano. Ska lokuje mnóstwo czasu w wykonanie poszczególnych elementów, rytualizuje czynności dobywania z bezkształtnej masy pożądanych form, zaklina je palcami, intuicją i myślą niczym zamawiaczka. W rezultacie powstają realizacje, których fenomen polega na jakimś zupełnie niespotykanym kumulowaniu haptyczności, ale rozumianej nie tylko jako pobudzanie zmysłu dotyku, lecz na powoływaniu wrażenia dotykalności także i pozostałymi zmysłami - pragnienie muskania, gładzenia, ściskania idzie z widzenia, z zapachu, a także ze znamiennych cech użytych materii, których powierzchnie każą imaginować sobie cielesny z nimi kontakt. Dodatkowo wrażenia tego rodzaju są piętrzone dzięki - charakterystycznym dla Ska - zderzeniom miękkiego z twardym, plastikowego z metalowym, plastycznego z raz na zawsze ukształtowanym, matowego z lśniącym. Poszczególne elementy instalacji zostają - dzięki użyciu takiego, a nie innego repertuaru form i materii - obdarzone immanentnym dylematem dotyku. Obok chęci dotykania ich samych, powstaje pragnienie bycia dotykanym przez nie i dotykania za ich pośrednictwem - a wówczas dotyka się już tego, co zwykle poza zasięgiem (dotyku); tego, co niedotykalne (...). /Marta Smolińska - Byczuk/


Powrót