Janina Kraupe - Nowe obrazy na dwudziestolecie działalności galerii Artemis
Bogata, wielowątkowa twórczość Janiny Kraupe ma bibliografię proporcjonalną do długiej, znaczącej obecności w sztuce polskiej. Do analiz i interpretacji jej złożonego dorobku prowadzonych od lat przez krytyków, artystka - równie sprawnie posługująca się pędzlem i piórem - dodała swoje, zawsze bardzo celne, uwagi i objaśnienia. To wszystko razem dostarcza wzbogacającej lektury, ale nie tworzy to komfortowej sytuacji dla tych, którym przychodzi wrzucić swoje trzy grosze do zacnie wypełnionej szkatuły. Nie mówiąc o wątpliwościach co do tego, czy jeszcze możliwe jest dopowiedzenie czegoś co już nie zostało wyartykułowane.
Sztuka Janiny Kraupe jest doświadczaniem świata wymykającego się poznawaniu i definiowaniu przy pomocy zmysłów jakie są nam dane. Istnienie świata „rzeczy niewidzialnych” potwierdza dla siebie każdy wierzący katolik odmawiając Credo. Wierzyć jednakże nie koniecznie znaczy to samo co wiedzieć. Próby zbliżenia się do „rzeczy niewidzialnych” podejmuje niewielu. Stojąc przed obrazami czy grafikami Janiny Kraupe możemy uświadomić sobie (mniej lub bardziej jasno) jak ogromnej, erudycyjnej znajomości kwestii zawartych w teorii i praktyce okultystycznej, w astrologii, w całości wiedzy ezoterycznej, także jakiej sumienności i staranności w posługiwaniu się tymi narzędziami wymaga podróż w głąb rzeczy. Dość, aby duchowy zapis tych podróży skojarzony z oryginalnymi, współbrzmiącymi formami plastycznymi , był wyjątkowym zjawiskiem w sztuce i nie tylko w sztuce.
Ogromny ogród świata zapisany znakami ziemi, znakami roślin, zwierząt, ludzi i gwiazd, sięgający do najdalszych galaktyk - i również ten, mieszkający w nas samych, ponad nami, obok nas, niewidzialny świat rysujący swoje subtelne zgłoski przez posłuszną rękę, czekający pełen napięcia, pełen mocy na chwilę, w której istota myśląca zawiesi swoją aktywność, wyrzeknie się swej woli, pozwoli płynąć przez swój umysł prądowi dalekich przestrzeni, w których żyją wszystkie sprawy, wszystkie rzeczy jako tajemny język gestów wyrażających najgłębszą treść i znaczenie. Wystarczy myśl, przywołanie z prześwietlonej księgi zapisu wszystkich istnień, aby przez uważny i czuły ruch pędzla zjawiły się magiczne znaki, materializując kształt i kolor uczuć, opisując plany i strefy innych wymiarów, wydobywając z pokładów pamięci ślady nieznanych energii, archaiczne i sakralne zgłoski, sygnały zapomnianych cywilizacji, pieczęcie Aniołów, znaki podziemnych i demonicznych sił zapełniających kronikę wieczornych medytacji - pisała Janina Kraupe w 1985 roku dając wciąż, niezmiennie aktualną wykładnię. Tekst ten powstał w Mediolanie, w związku z przygotowywaną tam wystawą. U nas udostępniony został szerzej przez galerię Artemis, która zainaugurowała swoją działalność wystawą Janiny Kraupe. Na dziesięciolecie była następna, a kolejna na piętnastolecie galerii. Każda prezentowała wybór prac z ostatnich lat, dając publiczności wgląd w aktualne miejsce drogi twórczej wybitnej artystki, w jej poszukiwania w dziedzinie kompozycji i koloru, w impulsy i doznania określające tematykę. Nie inaczej jest i tym razem, na wystawie w dwudziestolecie galerii.
Mamy tu wybór z nowych cykli. Są obrazy dla których ten pokaz jest premierą wystawienniczą. Zwracają uwagę obrazy z motywem bramy. Zmonumentalizowane wprowadzoną w obraz symetrią bramy są różne, ale zawsze zamknięte. Jak zwykle malarka miłosiernie rozstawiła dla nas drogowskazy-tytuły, pozostawiając nam - jak zawsze - wybór jak daleko za nimi pójdziemy, jak głęboko zdołamy zapuścić się w to, co zdaje się ukryte. Od nas też ostatecznie zależy na ile jeszcze potrafimy odczytać symbole i znaki; te, które na jakimś etapie, dla jakiejś potrzeby podnieśliśmy do rangi symbolu dodając tę wartość do ich potocznego znaczenia i te, które - sięgając archetypu - tkwią głęboko w podglebiu życia duchowego ludzkości.
Zobaczmy z bliska poziomy medytacji - od fioletu po otwarcie na świetlistą przestrzeń. Spotkajmy się z muzyką. Janina Kraupe, inspirująca się często muzyką awangardy lub skomplikowanymi kompozycjami wybitnych mistrzów, tym razem, w Koncercie na Boże Narodzenie, wsłuchała się w proste, powszechnie u nas znane brzmienia kolęd. To piękny i zdumiewający obraz. Utrzymany jest w chłodnych barwach, tak jak zimny jest czas intonowania kolęd, gdy dzień Wigilii przechodzi w jeszcze zimniejszy wieczór. Patrząc na obraz, na jego tło, podążając za falistymi liniami, nie mamy wątpliwości, że - poniekąd wbrew użytym środkom - to jest kolęda z całą jej siłą ogrzewania serc i budzenia nadziei. To spotkanie tyleż z muzyką, co ze szczególną magią malarstwa - tego malarstwa.
Muzyka pojawia się także w obrazach, gdzie nic nie sugeruje jej obecności. Daleka jak świecenia galaktyk, gdy zgasną gwiazdy daje się słyszeć czerwienią, która jest jak dźwięk trąbki, wybrzmiewa kolorami w wielu obrazach, pojawia się w rytmach kompozycji.
Patrzmy uważnie na tła obrazów; czasem grają, a często przenoszą emocje widoczne w każdym drgnieniu koloru, w każdym dotknięciu pędzlem płótna.
Andrzej Bednarczyk, malarz, poeta i pedagog napisał kiedyś, że dzieła Janiny Kraupe wymagają oglądania, czytania i słuchania.
Tylko i aż tyle. Spróbujmy. Może nam się uda…
Jolanta Antecka
Powrót

