Katarzyna Klich - KRETOWISKO
(...) Co kieruje człowiekiem, że musi odkrywać, eksplorować, „grzebać w ziemi”, kopać doły i tunele by przeczytać przeszłość. Czy to podglądanie to jakiś punkt odniesienia, poprzez który buduje swoją tożsamość i w czymś się utwierdza? Fascynują nas dziury, dół po uderzeniu meteorytu. Brak, ślad czegoś co było. Wiecznie przypominana historia, obecna jeszcze bardziej niż otaczające nas obiekty.
(...) Jeśli za przykład weźmiemy kretowiska i nory oraz krety żyjące pod ziemią, budujące swoje egzystencjalne przestrzenie, to przecież nie możemy tego widzieć. A one rozmnażają się tam
i istnieją. Ale co ciekawe, cały porządek funkcji tych przestrzeni zbudowanych po ciemku możemy oglądać, jeśli wlejemy do tych nor gipsu lub betonu i następnie odkopiemy. Zobaczymy wtedy konsekwencje tej przestrzeni nory. 2
Kretowisko-wykopalisko. Gdzie spotkać się mogą labirynty czasu, z plątaniną ulic, wewnętrzne z zewnętrznym 3. Rozrastające się miasta, tunelami w głąb i wzwyż. Przestrzeń i czas nawarstwia się, nadpisując przedmiotami swoisty palimpsest 4, które w fizyczny sposób je materializują. Zagubieni w tych korytarzach znajdujemy obiekty, resztki dawnych stworzeń, które nas trochę z tej „opresji” ratują. Zbieramy je i próbujemy odczytać. A jednak obraz jest wciąż niepełny. Pełen horyzont umyka.
Kretowisko to cykl obiektów, które pozornie nie są ze sobą związane, a które tworzą montaż przestrzenny 5, assemblage śladów - niepozornych przedmiotów, intencjonalnych i przypadkowych, organicznych i brutalnie materialnych form. Być może ktoś na nowo zinterpretuje je w przyszłości. Czy zostaną zrównane z rzeczami codziennego użytku? Do jakiego języka i czasu będą należeć?
Swoje „nie-przedmioty” buduję z materii, która się rozpada. Powstają formy pęknięte. Rozbite przedmioty , z których każdy odbija inny kawałek świata. Okruchy powierzchni, pod którą musi się kryć coś ważnego. Przedmioty, które powstają nie służą do niczego, chociaż wydaje się, że można je rozpoznać. Chcę je utrzymać w stanie niepewności. By były śladem bliżej nieokreślonych form życia, które mogłyby zaistnieć, a może wcale ich nie ma.
Tajemnicze fragmenty organicznej przestrzeni, pomimo że noszą jakieś cechy podobieństwa są niezależne. Są czymś i są niczym.
Katarzyna Klich, fragment tekstu do wystawy
Powrót

