Krzysztof Wróblewski - Obrzeża/Border Lines

03 października - 29 października 2008


Po obrazach Krzysztofa Wróblewskiego błądzi się jak po nieznanym mieście, z czasem poznając jego urokliwe zakątki, oglądając zabytki, obserwując rodzajowe scenki na ulicy, przystanku autobusowym, w parku, na plaży. Zwyczajne współegzystuje na nich z nadzwyczajnym, małe z dużym, detal wyjęty z natury z syntetycznie ujętym widokiem krajobrazu. Informacja o miejscu tworzona jest sekwencyjnie. Kolejne fragmenty rzeczywistości przewijają się przed naszymi oczyma jak klatki wyjętego z aparatu filmu.
Decyzja o takim a nie innym kształcie dzieła powoduje, że nie da się go ogarnąć jednym spojrzeniem, potrzebujemy czasu by przemierzyć dystans, dzielący oba końce obrazu, a tym samym odbyć sugerowaną przez artystę podróż.
Ważnym elementem są również oddzielające poszczególne "kadry" kraty z drobnych trójkątów wprowadzające element komentarza odautorskiego. Pełnią one rodzaj przerywnika kompozycyjnego, ale są także zapisem dystansu, jaki dzieli artystę od malowanych przez niego widoków rzeczy. Abstrakcyjne pola przedzielające realistycznie namalowane widoki rzeczy pełnią także rolę zasłony myśli ukrytych, są malarskim sposobem reakcji a niekiedy i interpretacji obrazu znajdującego się obok.
W cyklu "Obrzeża" (, który jest kontynuacją wcześniej tworzonej serii pod nazwą "Odcinki") artysta przedstawia peryferyjne miejsca Europy. Raz jest to małe, leżące nad Odrą miasteczko graniczne Słubice, innym razem Słupsk czy Ustka - pełen uroku rybacki port nad Bałtykiem. Te maleńkie, zaledwie parocentymetrowej wysokości kadry uzupełnione charakterystyczną dla artysty strukturą - gęstą siatką trójkątów, obwiedzionych barwnym konturem obejmują całą galerię dając w sumie wrażenie linii, a może raczej rozsuniętej szczeliny, przez którą widać transplantowaną z innego miejsca rzeczywistość. Wróblewski nawiązuje tu, poprzez dalekie odniesienie do idei "Niebieskiej linii" polskiego artysty konceptualnego Edwarda Krasińskiego, który przez całe swoje życie usiłował połączyć rzeczywistość obrazu z realnością wnętrza galerii, pracowni, muzeum, łącząc wszystkie elementy paskiem błękitnego skocza. Krasiński to postać bardzo barwna i wyjątkowa, tak jak i wyjątkowa jest jego pozycja w polskiej sztuce, choć gdyby spytać o to, co znajdowało się na jego obrazach próżno by szukać czegoś wyjątkowego: kaloryfer, fragment okna, kawałek ściany, kontur krzesła.
Powracając do Wróblewskiego, w jego wszystkich obrazach daje się odczuć pełne napięcia pragnienie wywyższenie potocznej rzeczywistości, chęć utrwalenia na obrazie czegoś wyjętego z anonimowości, czy dramatycznie pospolitego, jak każda codzienność. Owe podniesione do rangi motywu malarskiego okruchy pamięci, zdawałoby się przypadkowe widoki miejsc, uwolnione z hierarchii znaczeń, oddają doskonale fragmentaryczną strukturę świata i pozbawiony ciągłości rodzaj doświadczeń tworzących świadomość naszego istnienia.
Obrazy Wróblewskiego próbują ocalić w nas pozaestetyczne odczucie piękna życia jako takiego, a także znaleźć dla niego taki alfabet znaków, których sens byłby rozpoznawalny bez względu na to czy znajdujemy się na wschodzie czy zachodzie Europy.


Powrót