Wojciech Leder - Sztuczna obecność
Malarstwo Wojciecha Ledera ukazuje paradoks, który pojawia się podczas konfrontacji tego, co widzimy, z tym, co wiemy o otaczającej nas przestrzeni. Przestrzeń - fenomenologicznie ujęta - jawi się nam bowiem dwojako. Po pierwsze, jako pewna uporządkowana obecność doświadczanych rzeczy, ku którym nasza świadomość kieruje się z określoną intencją - raz w tę, raz w inną stronę. Taka przestrzeń ma zmienne, konkretne wektory (górę, dół, głębię, bliskość czy dalekość, wnętrze i zewnętrze, lżejszą i cięższą strefę etc.) - jest bowiem doświadczana przez
empiryczny, cielesny podmiot (praworęczny lub leworęczny), który sam siebie postrzega w ten właśnie intencjonalny, zhierarchizowany sposób jako ciało - zwracał na to też uwagę Stanisław Fijałkowski komentujący pisma Kandinsky'ego i jego podział prostokąta obrazu. Z drugiej strony, wiemy, że przestrzeń może być
rozpatrywana niezależnie od rzeczy czy ciał, które się w niej znajdują jako podatne na manipulowanie - trwające lub podlegające zmianie jako coś poręcznego, a wówczas pojawia się nam jako przestrzeń abstrakcyjna, ciągła, czyli dająca się dzielić i rozciągająca się w nieskończoność. Ku takiej przestrzeni nie jesteśmy w stanie skierować się z określoną intencją. Jest ona bowiem achrematyczna, izotropowa, czyli nie ma wyraźnych, określonych kierunków,
jak u Euklidesa, albo - jak u Kanta - jest ona aprioryczną formą naoczności umożliwiającą pojawienie się zmysłowego przedstawienia.
Paradoks ten, czyli intencjonalne widzenie rzeczy w przestrzeni, oraz trudność czy wręcz niemożliwość intencjonalnego skierowania się ku samej przestrzeni, staje się jeszcze bardzie zajmujący, gdy poddamy go medializacji. W malarstwie Ledera pojawia się zatem dobrze wszystkim znana porenesansowa koncepcja
obrazu-okna, w którym intencjonalność podkreślano w postaci perspektywy zbieżnej (odwrotnie niż w bizantyjskiej ikonie). Leder jeszcze wzmacnia to efektem postbarokowej iluminacji konkretu, a zarazem unieważnia on tę uporządkowaną wedle wyraźnie zaznaczonych kierunków przestrzeń przez pochłonięcie jej przez ciemne,
niezróżnicowane tło, które sugeruje płaskość obrazu.
Kazimierz Piotrowski
Powrót

