Zbigniew Czop - Między Krakowem a Japonią
Osobliwa wyobraźnia podpowiadając znajome kształty ludzi i zwierząt, a także stworzeń istniejących jedynie na negatywie płyty i pozytywie kartki papieru, pozwalając strudzonemu artyście na coraz to nowe wycieczki w kraje znane jedynie z opowieści i legend. Pod naporem dłuta metal nie pozostawia już wątpliwości właściwych plamie farby - amorficznej i ciągle zdolnej do ewolucji na płótnie. Wybór miedziorytnika jest ostateczny w sensie metafizycznym, bo decyduje o istnieniu (existentia), przez co wymaga niebywałej odwagi, bezwzględnej współpracy woli i ręki, przewidywania i dyscypliny oraz rzadkiej cnoty cierpliwości. Artysta, używając fizycznej siły wobec zimnego metalu, miesiącami, z czułością i pietyzmem wydobywa „zza kurtyny powiek” i powołuje do istnienia: postaci pięknych, kuszących nagością i brakiem pruderii pasterek, konie i jeźdźców, owce, owady, ptactwo domowe i dzikie, ale i fantastyczne hybrydy i kreatury, na tyle odrażające, iż pośród znanych nam słów brakuje adekwatnej dla nich nazwy gatunkowej.
Agnieszka Mazoń - fragment tekstu z katalogu wystawy
Powrót

