Joanna Gałecka - Odlot
Joanna Gałecka na studia do Krakowa przyjechała z okolic Białegostoku. Dolina Biebrzy, gdzie spędziła dzieciństwo i wczesną młodość odcisnęła się na trwałe w jej pamięci i wrażliwości. Niezależnie od podejmowanych później wypraw często powraca w rodzinne strony, które są jej "duchową ojczyzną, wielką inspiracją". (...) Fascynacja naturą i bezpośredni z nią kontakt znajdują wyraz w dedykowanym ptakom cyklu Migracje, a także w innych, niemal reporterskich ujęciach zwierząt. W spontanicznych zrywach natury artystka odnajduje wyrafinowane symetrie i dekoracyjne układy podporządkowane alternacji bieli i czerni, światła i cienia. Nie rejestruje chaotycznych wrażeń, swym obserwacjom umie nadać ponadczasową, systemową wręcz formę. Sięga jednak głębiej, dając bardziej refleksyjny, a nawet niepokojący obraz natury. (…) Pracując w plenerze jest pod wrażeniem stwórczej mocy światła, ale pociąga ją też potęga mroku, tajemnica i duszne opary nocy, gdy czuwanie łączy się ze snem, marzenie z jawą, a idyllę zakłóca niepokój. W onirycznej przestrzeni zwierzę towarzyszy człowiekowi, stając się emisariuszem tajemnej magii. Bestia czai się w mroku, często skryta w ornamencie rysunku. Jest zagrożeniem, choć może być też duchem opiekuńczym, stworem baśniowym, totemem, emblematem, strażnikiem interioru. W drzeworytach takich jak Noc w Mary artystka znajduje metaforę dla doznań, których nie wyjaśnia już bezpośredni kontakt z naturą. Świadomość łączy się tu z podświadomością, a artystka dzieli się niepokojem, który znika w świetle dnia. Ten tajemniczy świat to często impresje wschodnie, gdy osobiste przeżycia łączą się z egzotyczną kulturą, obyczajem, mitologią (...).
W jakim kontekście artystycznym można usytuować grafikę Joanny Gałeckiej? Jej twórczość rozwija się obok nurtów dzisiejszej grafiki. Już sam fakt uprawiania drzeworytu w czerni i bieli stawia ją w kręgach mniejszościowej elity. Nie interesują ją eksperymenty warsztatowe, grafika wirtualna także nie jest dla niej atrakcją. Zaufała bardziej własnej wrażliwości, wierności pierwszym odkryciom natury, a także wpływom kultury Wschodu, bardziej odległego, orientalnego i tego bliskiego, na wyciągnięcie ręki. Zainteresowanie egzotyką, jej aurą i rytuałem, bliskość natury w jej bezpośrednim odbiciu z drewna przypomina tahitańskie drzeworyty Paula Gauguina. Na jej ukształtowanie zapewne miały też wpływ kontakt i fachowe słowo prawdziwego dla niej autorytetu, Jerzego Panka, z którym przyjaźniła się i wspólnie wystawiała. Bez zbędnych efektów, często szara grafika Gałeckiej, by wspomnieć słowa Jerzego Panka, lśni rzadko spotykanym blaskiem, dając świadectwo oczarowania otoczeniem. Jest też uniwersalna, otwarta zarówno na bezpośredniość doznań natury, jej jasność i mrok, jak i na tajemnicę bytowania w tym pociągającym choć obcym świecie .
Jan Fejkiel - fragment tekstu z folderu wystawy
Powrót

