Marta Bożyk - Kwiat
Naturalna, zbyt może nawet naturalna uroda, powab i symbolika kwiatu sprawiły, że stał się, obok twórczości profesjonalnej, pierwszym tematem niedzielnego malarstwa. Do popularności tematu doszło przeświadczenie, że kwiat łatwo namalować, a być może i nadzieja ,że jeszcze łatwiej sprzedać. Kwiatotwórstwo i kwiatobranie stały się zjawiskiem masowym. Trudno się więc dziwić, że specjalizacja ta nie była dla artysty glejtem do sławy. Mimo istniejących w sztuce współczesnej przykładów twórczego wykorzystania tematu, ambitni i nowocześni strzegali się kwiatów jak Barszczu Sosnowskiego. Wszyscy też wiedzieli, co sądzić o galeriach, które "handlują kwiatami". Innymi słowy, temat okazał się co najmniej podejrzany. Wyplenienie kwiatostanu okazało się tak skuteczne (zabrakło ich nawet na bramie Floriańskiej w Krakowie ), że w sztuce współczesnej stworzyło możliwość odrodzenia tematu. Tak też się stało. Na zgoła jednak innych zasadach. Oczywiste było, że trud przywrócenie kwiatu dla sztuki wymaga świeżego, niekonwencjonalnego pomysłu. Zasadę tę zrozumiała Marta Bożyk, choć nie wspierała jej w tym tradycja naszej grafiki. Mimo, że kwiat, ze względu na swą strukturę i formę, jest motywem stricte graficznym, zapewne ze względu na zagrożenia jakie niósł dla renomy artysty, najchętniej bywał pomijany.
Marta Bożyk rezygnuje z osławionej tradycją estetyki bukietu. Posługuje się zbliżeniem kwiatu, personalizuje jego osobowość. Używając czerni i bieli, dystansuje się od mieszczańskiej zmysłowości motywu. Koncentruje się na graficzności przedstawienia. Linia jest tu znakiem abstrakcji i wyzwolenia kwiatu z ograniczeń naturalizmu. Jest też wyrazem emocji artysty, jej ulubionym środkiem ekspresji wcielającym się często w przedstawienia postaci ludzkiej. Kreśli więc linie, zapisując swe pragnienia i uczucia, a przy okazji powstaje kwiat. Dekoracyjny i niepokojący. Jest przeskalowany, wręcz monstrualny, wypełnia specjalnie dlań przeznaczoną portretową przestrzeń. Skalą, kadrowaniem, intensywnością prezentacji demonstracyjnie odbiega od stereotypu motywu łatwego, lekkiego i przyjemnego. Kwiat oddaje bujność, gęstość natury, ale i glamour opartowskiej gry świateł. Wzbudza podziw urodą, wnosi też niepokój, który rozsiewa nieznająca ograniczeń wegetacja. Dumny i zaborczy jest emanacją sił natury, ale i erotyki. Gdzieś w tle nie pozwala zapomnieć o twórczości Giorgii O' Keeffe. Ta amerykańska artystka jest zresztą na liście duchowych przewodniczek Bożyk, uwieczniona w jednym z jej linorytów. Kwiaty Marty Bożyk uwodzą grą pokusy i zagrożenia. Nie jest to bukiet, który może być beztrosko i bez zobowiązań wręczony.
Jan Fejkiel
Powrót

